Bardzo ciężko napisać coś o
realiach, jakie przedstawione są w książce pt. „Na zachodzie bez zmian”,
której twórcą był Erich Maria Remarque.
To książka bardzo ważna, ma
wydźwięk ponadczasowy i wielopokoleniowy. Książkę czytałam długo,
niespiesznie, musiałam cofać się i powtarzać niektóre fragmenty. Z
pewnością nie należy ona do lektur łatwych i przyjemnych w odbiorze. 188
stron – niby niewiele, ale są one bardzo intensywne, zmuszają do
refleksji, zasmucają, załamują nas. Książka zostawia w nas ślad, piętno,
wzruszenie, żal. Mówi o I wojnie światowej i straconym młodych
pokoleniu osiemnasto- i dziewiętnastolatków, który wprost ze szkolnej
ławki trafiają na front. Podczas służby gubią niewinność i swoją
świeżość, ciekawość życia i entuzjazm. Wojna wysysa życie. Nawet, jeżeli
walka się skończy i te młode pokolenie wróci do domu, to nie będzie w
stanie ani odzyskać, ani uchwycić chociaż części swojej młodości i
dawnego życia. Nawet nie chcieliby tego uczynić.
„Sądzę, że jesteśmy straceni.”*


