Wyszliśmy z kotliny pnąc się w górę. Widok był rozległy. Przed nami leżało miasto, najpiękniejsze miasto świata, pierwsze i ostatnie miasto mego życia.
Tak o Będzinie pisał tuż po wojnie pochodzący stąd Stanisław Wygodzki. Jak potoczyły się losy tego prozaika i poety? Jaki Będzin wyłania się z jego opowiadań, powieści i wierszy? I wreszcie – dlaczego ten bardzo popularny w latach 50. i 60. pisarz jest dziś niemal kompletnie zapomniany? Postaram się odpowiedzieć na te pytania.
Adres strony o pisarzu prowadzonej przeze mnie w ramach innowacji pedagogicznej:
Przed wyjazdem na Targi Książek do Krakowa miałam sen z Mariuszem Szczygłem.
Biegłyśmy z koleżanką na spotkanie z pisarzem. Ona dopadła pisarza wcześniej i widzę, że z nim rozmawia. Podchodzę i mówię: No oczywiście, Agata jak zwykle pierwsza i już ma autograf, a ja teraz będę w tej kolejce czekała cztery godziny! A na to Mariusz Szczygieł: No to szybciutko, proszę dać książkę, podpiszemy!
Ciekawostką jest, że książki za pisarza popisywała para: chłopak z dziewczyną, a on w tym czasie zabawiał rozmową czytelników. Miałam nadzieje, że sen się spełni. No i proszę!
Już drugi rok z rzędu spotkałam się ze zdobywcą Literackiej Nagrody Nike obok kawiarni Targów Książki! Tym razem troszkę też sobie pogadaliśmy. Ponieważ pisarz usiadł z kawą przy stoliku, który zajął nam mąż koleżanki, nie miałam wyrzutów sumienia, że jestem bardzo natarczywa. Zresztą od czasu do czasu rozmawiamy z MS na pewnym komunikatorze – rozmowa była więc dopełnieniem kilku wątków.
Widoczną na zdjęciach koronę zdjęłam podczas rozmowy, co nagrała dla nas Paula – bardzo dziękuję! Komicznie to wyglądało – kobieta z papierową koroną na głowie rozmawia z poważnym pisarzem i nagle, w połowie słowa uświadamia sobie idiotyczność sytuacji, więc bach! – koronę na stolik. I jak gdyby nigdy nic kontynuuje dialog…
MARIA NAKU*WIA ZEN
Kolejka do Marii Peszek była tak długa, że od razu postanowiłam w niej nie stawać.
Załatwiwszy wszystkie sprawy i sprawunki na środku i końcu tej ogromnej hali (z miliardem książek przyzywających „kup mnie!”) oraz wypiwszy najdroższą kawę w papierowym kubku, spokojnym krokiem udałam się po autograf. Ponieważ Maria Awaria nie robiła tego dnia zdjęć pozowanych z czytelnikami, no to jest takie – fajne i niepozowane. „Ta książka może zranić twoje uczucia. Jeśli nie chcesz, nie czytaj” – lojalnie uprzedza autorka zaraz po przekroczeniu przez nas strony tytułowej. Chciałam, przeczytałam – ta różowa książka jest wspaniała!
WIECZORNA KRÓLOWA ŻYCIA, CZYLI TAJNIKI USTAWKI
Po wyjściu z Targów Książki w Krakowie zobaczyłam piękny obrazek i od razu wiedziałam, że nie dam rady zrobić smartfonem zdjęcia takiego jak lustrzanką, która od dawna leży zapomniana w szafie. Podejmuję jednak próbę wykrzesania czegoś sensownego z tego widoku i nagle słyszę damski głos: „Ale nie robi nam pani zdjęć? Bo bardzo byśmy nie chciały.”
Zdumiona zniżam wzrok utkwiony do tej pory w tym pięknym księżycu-rogaliku między oświetlonymi kominami. W pewnej odległości przede mną stoi czarne i wyraźnie ekskluzywne auto. W otwartych drzwiach pasażera pani, którą już, już mam w odpowiedzi zapytać, dlaczego niby miałabym robić jej zdjęcia, ale wtedy za kierownicą auta dostrzegam kobietę w blond fryzurze i nie dającym się przeoczyć różowym sweterku.
Obrazy się nakładają – dosłownie przed chwilą na TK mijałam stoisko jakiegoś wydawnictwa i na wysokości oczu mignęła mi okładka z tą samą twarzą. W tytule stało: „Królowa życia”.
Pstrykam jeszcze dwa nieudane zdjęcia księżyca z kominami, a odchodząc słyszę jak pani z okładki mówi do uwijającego się przed maską samochodu fotografa: To robimy tak, że ja teraz niby wychodzę z auta, i wtedy robisz zdjęcia…
I tak – uwieczniając wieczorne kominy (prawdopodobnie) poznałam tajniki ustawki samej królowej! 😉