Były dwa powody, dla których dzisiejsze zajęcia z klasą ósmą poświęciłam tematowi współczesnych lektur nastolatków: artykuł w Ślązagu o fenomenie popularności literatury Young Adult (na przykładzie Targów Książki w Katowicach) i fakt, że uczennice z tej klasy dużo czytają. Są też raczej czytelniczkami wyrobionymi – rozmowa pokazała, że również krytycznymi. I bardzo dobrze!
Przystanki rozmowy wybraliśmy niejako wspólnie, ustalając, jakich książek oczekują czytelnicy z ich klasy (czyli w wieku 13-14 lat), oraz skąd je zdobywają.

Okazało się, że cechami książki idealnej dla nastolatka są: dobry styl, współczesny język, zwięzłość (czyli nie może być za długa ;-). Przydałby się też jakiś młody autor.
I w tym momencie do akcji wkracza witryna Wattpad, w której marzący o karierze pisarza opublikowali już miliony tekstów czytanych przez tyleż czytelników. Platforma założona w 2006 roku po trzynastu latach zaczęła wydawać publikowane tam i najlepiej oceniane „książki”, trzy lata wcześniej rozpoczęła ekranizację tychże „dzieł”.
Piszę „dzieł”, ale ósmoklasiści wyrażają się z pobłażaniem o jakości wattpadowej twórczości. Mówią, że to dobre dla dzieci. Sprzedają mi – która na Wattpad w ogóle się nie zna – następujące prawdy: najłatwiej wybić się tam piszącym dla dzieci, bo to dzieci łykną każdą reklamę. Natomiast rodzice widzący czytające potomstwo są zachwyceni, że przed oczami trzyma ono książkę, a nie telefon. Dorośli nie sprawdzają więc, co czytają dzieci, wystarczy im tylko, że czytają.
Większość publikacji pochodzących z Wattpada i wydawanych bez redakcji (lub z redakcją szczątkową), za to reklamowane w tiktokach i instagramach, są zazwyczaj nieodpowiednie dla młodszych czytelników. Pełne przemocy, scen erotycznych, przekleństw. I to powiedziały mi czternastoletnie uczennice, które z niejednego Wattpad’owego pieca książkę czytały.
Jak tłumaczą więc fenomen kilometrowych kolejek ustawiających się do młodych autorek książek wydawanych szybko i z chęcią łatwego zysku? Odpowiednia reklama działa cuda – uświadamiają mi prawdę, która przecież doskonale znam.
– Ale czy wy – jako czytelniczki – nie możecie wyrazić swojego zdania? – pytam. – Czy porzucacie lekturę książki, która was nie wciąga, która jest źle napisana?
Mogą, wyrażają, porzucają. Dlatego im trudniej zawrócić w głowie.
Na żer wystawieni zostają więc czytelnicy najmłodsi, kształtujący dopiero gusta czytelnicze, zaczynający przygodę z lekturą. Walczą samotnie, rzadko wspierani przez rodziców i innych dorosłych.
Zatem – nie ma wyjścia. Bibliotekarze i rodzice: do boju!
