Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Będzin’

Warpie-Kamionka w Będzinie – tutaj mieszkałam od dziecka, tutaj mieści się też szkoła, w której pracuję. Historii tego terenu będzie poświęcona konferencja pod honorowym patronatem Rektora Uniwersytetu Śląskiego.

10 października opowiem o innowacji pedagogicznej, którą prowadzę z uczniami SP nr 8 w Będzinie od 2021 r.

  • Przywracanie pamięci o Stanisławie Wygodzkim w szkole przy „Dzielnicy Kamiennej”.

Zapraszam razem z organizatorem – Fundacją Brama Cukermana.

Informacje o konferencji na FB:
https://fb.me/e/7Zy04PMD0

Read Full Post »

Na okładce wrześniowego numeru miesięcznika „Śląsk” zdjęcie autorstwa Joanna Helander „Baby patrzą”, a wewnątrz m.in. mój artykuł o Stanisławie Wygodzkim.

Można przeczytać go tutaj:

Strona pisarza na FB: Stanisław Wygodzki – pisarz

Read Full Post »

W tych oczach odbija się Będzin. Musi znajdować się dokładnie przed twarzą tego chłopca, którego zdjęcie dziś ożywiłam na FB, skoro zostało zrobione prawdopodobnie w szkole przy ulicy Kołłątaja.


Jest to wówczas – a był rok 1919 r. – miasto gwarne i ciekawe. Konglomerat ludzi różnych wyznań i przekonań, biedy i bogactwa, hut i kopalń, pomiędzy którymi – na osłodę – rozciągają się połacie terenów rolniczych.

Jest też browar Gambrinus w miejscu czegoś, co w przyszłości przeklną po tysiąckroć kierowcy, a także Przemsza szeroka, nieuregulowana, po której panny w sukniach, z parasolkami i panowie w marynarkach pływają co niedzielę łódkami wiosłowymi.

Zamek jeszcze w ruinie, ale za chwilę powstanie Towarzystwo Opieki na Górą Zamkową i błyśnie nadzieja, że lada moment dokona się spektakularna odbudowa. Tymczasem przytulają się do tych ruin budynki biedne, liche i podupadające, a wśród nich góruje murowana synagoga, w której murach echem odbijają się – nikt nie wie o tym, że jeszcze tylko 20 lat – modły nabożnych Żydów.

A te oczy czarne, ciekawe i chłonące wszystko zapamiętają, wszystko to zamkną pod powiekami, oraz jeszcze wiele, wiele więcej – żeby za jakiś czas wypłakać to na papier, wypisać z siebie obraz miasta ukochanego.

Na tym zdjęciu już 12 lat oglądają i wpisują Będzin w serce, z którego się już to miasto nie wypisze, bo przecież nie może – tutaj po raz pierwszy ten świat zobaczyły. Dokładnie: 13 stycznia 1907 roku o godzinie szóstej rano.

13 stycznia 1907 roku w Będzinie urodził się Stanisław Wygodzki – poeta, prozaik, tłumacz.

Read Full Post »

Moja debiutancka powieść „Tatko” ukaże się 24 października nakładem Wydawnictwa Naukowego „Śląsk”.

Stworzyłam „Tatce” osobną stronę, żeby informacje o książce dotarły do wszystkich zainteresowanych.

O powieści, kulisach jej powstawania, miejscach i „Tatkowych” artefaktach możecie poczytać na stronie tumas.pl

Można mnie również śledzić w mediach społecznościowych: Izabela Tumas – autorsko

https://www.facebook.com/profile.php?id=61566414433570
https://www.instagram.com/izabela.tumas_autorsko/

Pierwsze spotkanie autorskie już 29 października w Teatrze Dzieci Zagłębia (Teatrze Dormana) w Będzinie.

Następne spotkania odbędą się podczas Targów Książki w Katowicach (8-11 listopada) oraz 22 listopada w bibliotece CINiBA w Katowicach.

Read Full Post »

A wiec udało się! Ale takie rzeczy tylko z Fundacja Brama Cukermana!

W czerwcu 2022 roku biegałyśmy z Marysią i Leną – obecnie absolwentkami szkoły – po ulicy Sączewskiego w Będzinie, nagrywając film podsumowujący naszą innowację pedagogiczną „Stanisław Wygodzki – pisarz z Będzina”. Wpadłam wtedy na pomysł, żeby w bramie i w klatkach schodowych domu przy ulicy Saczewskiego 13, gdzie przed wojną mieszkał Wygodzki z żoną Anną i córeczka Miną, powiesić laminowane kartki z informacją, kim był i co napisał. Wtedy chociaż mieszkańcy mogliby się o nim dowiedzieć.

🎥 Możecie to zobaczyć na filmiku: Stanisław Wygodzki – Powrót do domu

W sferze marzeń pozostawała kwestia powieszenia na domu prawdziwej tablicy poświęconej pisarzowi. Nie miałyśmy sił ani środków, żeby sfinalizować ten pomysł, ale Fundacja z Będzina – owszem!

Ostatecznie wspólnymi siłami udało nam się sprawić, że 14 września 2024 r. na ścianie domu, w którym mieszkał Wygodzki, wszyscy mogliśmy podziwiać kawałek czarnego marmuru, z którego w Będzin wypływa to najpiękniejsze zdanie pisarza o naszym mieście wyłowione z opowiadania „W kotlinie”:

„Widok był rozległy. Przed nami leżało miasto, najpiękniejsze miasto świata, pierwsze i ostatnie miasto mego życia.”

U dołu tablicy znajduje się kod QR, po zeskanowaniu którego można przejść od razu na stronę FB pisarza!

Jestem szczęśliwa, jak nie wiem co! ❤

Read Full Post »

W „Gazecie Wyborczej” ukazał się artykuł o Wygodzkim – pisarzu, którego odkrywam dla siebie, dla moich uczniów (od 2021 roku w SP nr 8 w Będzinie prowadzę innowację pedagogiczną „Stanisław Wygodzki – pisarz z Będzina”), no i dla miasta…

https://sosnowiec.wyborcza.pl/sosnowiec/7,93867,31266766,wykreslony-z-encyklopedii-pisarz-ktory-kochal-bedzin-w-miescie.html

Tekst artykułu:

Wykreślony z encyklopedii pisarz, który kochał Będzin. W mieście zostanie przypomniany Stanisław Wygodzki

30.08.2024, Anna Malinowska

Stanisław Wygodzki na spotkaniu z czytelnikami w Grodźcu (Fot. zbiory MiPBP w Będzinie)

„Pierwsze i ostatnie miasto mojego życia” – pisał o Będzinie Stanisław Wygodzki. – Ten twórca na lata został wymazany i zapomniany – mówi Izabela Tumas-Matuszewska, bibliotekarka, która przypomni jego postać.

Od dwóch lat Izabela Tumas-Matuszewska, bibliotekarka szkolna z Będzina prowadzi facebookowy profil „Stanisław Wygodzki – pisarz”. – To zaledwie cegiełka w przywracaniu pamięci o twórcy, który po marcu 1968 r. niemal na trwałe zniknął z powszechnej świadomości — przyznaje.

Kim był Szaja Wygodzki?

Urodzony w Będzinie Szyja Wygodzki — imię na Stanisław zmienił pod koniec lat 20. minionego wieku. Po wojnie mieszkał w Warszawie. Stąd, już w styczniu 1968 r., wyjechał wraz z rodziną do Izraela. – O paszport starał się już wcześniej. Jego dzieci z powodu pochodzenia były szykanowane w szkole. Władza nie chciała go wypuścić za granicę. W końcu był pisarzem, wieloletnim komunistą. Przed wybuchem wojny za swoje przekonania dwukrotnie siedział w więzieniu. Gdy wyjechał, jego nazwisko znalazło się na zakazanym indeksie. Zostało wykreślone z encyklopedii, jego książki wycofano z bibliotek. W ten sposób skutecznie zamazano o nim pamięć — mówi Tumas- Matuszewska, która od kilku lat sama zaczęła odkrywać Wygodzkiego.

Natrafiła na zdjęcia w archiwum Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej w Będzinie, na których twórca został uwieczniony w trakcie jednej z wizyt w rodzinnych stronach w latach 60. – Przyjechał wówczas by spotkać się z czytelnikami w Grodźcu. W internecie długo nie było żadnych informacji na jego temat. Natrafiłam na jego nazwisko w jednej z książek z lat 50., w którym było wymienione obok takich jak Stanisław Lem czy Tadeusz Różewicz. Zrozumiałam, że znalazło się tam nieprzypadkowo. Wówczas zaczęłam docierać do jego książek, wierszy, opowiadań. Jego twórczość to było dla mnie wielkie odkrycie — przyznaje pani Izabela. Jak dodaje, najczęstszym motywem przewijającym się w twórczości Wygodzkiego to Holokaust, strata, misja naprawy świata. Zdarzały się też prace wpisujące się w nurt czystego socrealizmu, których autor później żałował, mówiąc w jednym z wywiadów w 1992 r., że „służył złej sprawie”.

„Piętno zabójcy”

– Z jego prac wyłania się również niesamowity obraz Będzina, miasta, które kochał. Znalazłam wiele punktów stycznych z autorem — na przykład przez pierwsze lata życia mieszkałam w Będzinie na ul. Pstrowskiego, która niedawno została przemianowana na ul. Wygodzkiego. Później – ciągle na terenie getta – wynajmowaliśmy mieszkanie w domu z tablicą poświęconą bojownikom, którzy w nim polegli. Widywałam wycieczki z Izraela, których uczestnicy podążali śladem swoich przodków. Przesiąkłam tą atmosferą, co z pewnością również spowodowało, że postać Wygodzkiego tak mnie intryguje — przyznaje — przyznaje.

Rodzina Wygodzkiego kilka razy zmieniła adres zamieszkania w Będzinie, by w końcu osiedlić się w kamienicy przy ul. Sączewskiego 13. Stanisław ożenił się, a w marcu 1939 r. urodziła się jego córka Mina. W 1943 r. rodzina została wysiedlona do getta, a 1 sierpnia zabrana w transporcie do Auschwitz. – Stanisław miał przy sobie luminal. Już w pociągu podzielił go na trzy porcje — dla siebie, żony i córeczki. Przy dawkowaniu zapomniał, że on- rosły mężczyzna, musi wziąć więcej. Jako jedyny wybudził się. Był jeszcze zamroczony gdy tatuowano go w obozie. Mówił niewyraźnie, źle zrozumiano jego imię, wpisując je do obozowych dokumentów. Do końca życia nosił w sobie dramatyczne piętno zabójcy. Rozmawiał, nieustannie pytał znajomych, czy powinien się tak czuć. Nawet Gustaw Morcinek w jednym z listów do znajomej wspomina o dramacie, który rozgrywał się w Wygodzkim — mówi Tumas- Matuszewska.

Twórca przeżył pobyt w kilku obozach koncentracyjnych. Nie wrócił już do Będzina. – Stracił wszystkich bliskich, jego przedwojenny Będzin przestał istnieć. Zamieszkał w Warszawie, pracował w Polskim Radiu, udało mu się założyć rodzinę. Swoim dzieciom nadał jakżeż znamienne imiona — Adam i Ewa — wskazuje.

Jedyny taki obraz Będzina

Obraz jego rodzinnego miasta przewija się w takich opowiadaniach jak „W kotlinie”, „Basy”, „Szatanek”. – Wygodzki kochał Będzin, ale miał oczywiście świadomość szpetoty tego miejsca, nie koloryzował, opisywał Będzin takim, jakim był w istocie. Przed wojną Przemsza, jego ukochana rzeka, zionęła rynsztokiem, a warunki mieszkaniowe na Podzamczu dalekie były od ideału. Kiedy jednak czyta się te opisy, widzimy niezwykłą rzekę oglądaną oczyma małego chłopca, Pałac Mieroszewskich jest tajemniczym dworem, a na pełnej dziś bloków Syberce stoi tylko jedno rozwalające się domostwo. W powietrzu czuć zapach śledzi, parzonej kawy, pieczonych placków. Widzimy w oknach zapalane w czas szabasu świece, albo będzińskie podwórka, na których grają kataryniarze, a swoje pokazy daje właśnie rodzina cyrkowców. Trudno znaleźć inne tak klimatyczne opisy Będzina z tamtych czasów — zachwyca się Tumas-Matuszewska.

Wszyscy zainteresowani postacią pisarza, będą mogli poznać też inne szczegóły jego życia. Fundacja Brama Cukeremana w dniach 14-15 września organizuje szereg wydarzeń związanych z Wygodzkim, m.in. Izabela Tumas-Matuszewska poprowadzi wycieczkę jego śladami w Będzinie.

Read Full Post »

OPOWIEŚĆ PIERWSZA

Czy Stanisławowi Wygodzkiemu przyszłoby do głowy, że ktoś opowie kiedyś o jego życiu i twórczości na będzińskim dworcu kolejowym, tam gdzie rozpoczęła się tragiczna część jego biografii?…

A tak właśnie stało się 30 sierpnia 2023 r. dzięki zaproszeniu na spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki działającego przy Miejskiej i Powiatowej Bibliotece Publicznej im. Stefana Żeromskiego w Będzinie. Prowadzi go Grażyna Sałagan.

Wychodzi na to, że to była nasza, mieszkańców Będzina, powinność – poznać dzieje prozaika i poety stąd, niegdyś jednego z najpopularniejszych pisarzy polskich. Ale uczestnicy DKK byli autentycznie zainteresowani jego historią.

To była też jedyna okazja, żeby obejrzeć album ze zdjęciami ze spotkania z pisarzem z 1963 roku w Grodźcu, i potrzymać w ręku książkę z jego autografem. Obie rzeczy należą do zbiorów biblioteki.

Wykład o Wygodzkim wpisał się w obchody 665-lecia miasta, a odbył się w gościnnych progach „Cafe No. 13” mieszczącej się przy Filii nr 3 Dworzec na stacji Będzin Miasto.

OPOWIEŚĆ DRUGA

Kolejne spotkanie poświęcone SW odbyło się 7 września 2023 r. w Muzeum Miejskim Sztygarka w Dąbrowie Górniczej na zaproszenie Zagłębiowskiego Towarzystwa Genealogicznego.

Andrzej Kotulecki z książką, którą pamięta z dzieciństwa. Fot. Izabela Tumas.

– Pamiętam książkę z tym lwem na wystawie w księgarni. Byłem wtedy dzieckiem. Obok stała książka ze Słoniem Trąbalskim, pamiętam jak dziś – powiedział mi Andrzej Kotulecki, dziennikarz i radiowiec. Gdybym na wykład o Wygodzkim nie wzięła książek dla dzieci nigdy nie usłyszałabym tego wspomnienia.

Jak wielka jest moc sprawcza pamięci! Charakterystyczna okładka z ilustracją Witza zapada w pamięć chłopca – on jeszcze nie wie, że jutro i pojutrze nie będzie co prawda już o niej pamiętał, ale za 58 lat w pobliskiej Dąbrowie Górniczej zobaczy ją ponownie. Wtedy przypomni sobie tamten moment.

Mam więc dzięki temu przed oczami chłopaka, który wpatruje się w kolorowe okładki przez szybę księgarni w Sosnowcu. Jest rok 1965, „Uciekł lew” Stanisława Wygodzkiego pachnie jeszcze farbą drukarską. Pisarz mieszka w Warszawie z żoną i dwójką dzieci. Wszyscy będą w Polsce jeszcze tylko trzy lata. Wyjadą w styczniu 1968 roku po tym, jak córka i syn Wygodzkiego spotkają się w szkole z antysemickimi szykanami. Pisarz nigdy już nie wróci do swojego kraju. Umrze w Izraelu, tęskniąc za Polską i Będzinem do samego końca.

Stanisław Wygodzki z żoną Ireną i dziećmi: Adamem (ur. 1952) i Ewą (ur. 1955) w Warszawie, ok. 1967 roku. Zdjęcie przesłał mi krewny pisarza, Andrei Sosna

Za zaproszenie na spotkanie ZTG dziękuję bardzo Paniom: Bożenie Westphal, która przygotowała mi prawdziwą niespodziankę – drzewo genealogiczne Wygodzkiego, oraz Annie Poznar, mojej bibliotekarce ze Szkoły Podstawowej nr 8, która wprowadzała mnie w tajniki fachu bibliotekarskiego od najmłodszych lat!

Od Towarzystwa dostałam też pierwszy numer rocznika „Proavus” z bardzo ciekawymi tekstami. Tutaj można go czytać online: https://www.sosnowiec.pl/…/PROAVUS-rocznik-2023…

OPOWIEŚĆ TRZECIA

To od tego wykładu powinien zacząć się cykl spotkań wokół Wygodzkiego (zapoczątkowany w listopadzie 2022 r. w Bramie Cukermana), bo wiem, że nikt lepiej nie poniesie w świat opowieści o zapomnianym pisarzu z Będzina, niż bibliotekarze właśnie. Liczę na to!

Fot. Izabela Tumas

Wykład dla nauczycieli bibliotekarzy powiatu będzińskiego odbył się 20 października 2023 r. w ramach „Sieci współpracy i samokształcenia” – cyklicznych spotkań organizowanych przez będzińską filię Pedagogicznej Biblioteki Wojewódzkiej w Katowicach.

Zaprosiła mnie jej kierownik – Magdalena Durleta, z którą znamy się od czasów studiów bibliotekoznawczych. Magda, dzięki za wszystkie miłe gesty i dobre słowa po spotkaniu!

Read Full Post »

„Noc bibliotek” rządzi się swoimi prawami. Prawem tej ostatniej był absurd.

Już początek dał nam dużo do myślenia: przez okna biblioteki miejskiej w Będzinie spoglądaliśmy na halę sportową Arena, w której tego dnia odbywała się konwencja Nowej Lewicy. Dobrze wiedzieliśmy, że to oni ukradli nam widzów i pogorszyli frekwencję… Mimo tego wszystko poszło świetnie, a złożyło się na to:

🐸 Czytanie naszego mistrza absurdu Sławomira Mrożka i opowiadanie anegdot o nim.
🐸 Połączenie online na inaugurację Nocy Bibliotek – odbyła się ona – w bibliotece szkolnej (!) Liceum Batorego w Warszawie.
🐸 Interpretacje hasła „Absurd nie czytać” w nagraniach między innymi: Piotra Siemiona, Cezarego Łazarewicza, Wojtka Chmielarza, Pawła Sołtysa (Pablopavo), Macieja Meleckiego – poety i dyrektora Instytutu Mikołowskiego. Był też mój filmik.
🐸 Spotkanie z pisarką Marzeną Orczyk-Wiczkowską oraz rysownikiem i pisarzem Wojciechem Grabowskim, który ożywił imprezę, przybliżając nam postać Edwarda Leara. Opowiadał o jego rysunkach i limerykach, pokazał oczywiście książeczkę Leara, która przeszła już do klasyki – „Dong co ma świecący nos i inne wierszyki Pana Leara” z ilustracjami Bohdana Butenki. Mogliśmy też obejrzeć rysunki Wojtka do limeryków Edwarda L.

Film Monty Pythona z Ministerstwa Głupich Kroków dopełnił dzieła. Bibliotekarki i bibliotekarz czytali też maleństwu w wózku absurdalne utwory: dzieło Hawkinga, instrukcję obsługi i sprawozdanie z meczu piłkarskiego.
W czytelni była wystawa Mrożkowa, z czarnej płyty czytał nam Broniewski i było absurdalnie uroczo.

Imprezę wymyślił i przygotował dla Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej w Będzinie im. Stefana Żeromskiego – Andrzej Noga (Artymowicz). Pomagała mu koleżanka z czytelni – Magdalena Błachno – z panieńskiego – Mrożek! 😁

A tutaj możecie obejrzeć mój filmik nagrany na tę Noc bibliotek. Towarzyszył mi pluszowy Miffy – króliczek, bohater książek holenderskiego pisarza Dicka Bruny:

Read Full Post »

W tym roku mija 80. rocznica likwidacji getta będzińskiego.

16 kwietnia 2023 r. w historycznym domu bojowników getta przy ul. Rutki Laskier 24 w Będzinie została uroczyście otwarta izba pamięci. Było to możliwe dzięki uprzejmości właścicieli domu, Anny i Stanisława Cieploków, oraz determinacji i zaangażowaniu Fundacji Brama Cukermana, która od teraz sprawuje pieczę nad tym miejscem, i która włożyła ogrom pracy w jego przygotowanie.

Otwarciu wystawy towarzyszył wykład „Ślady Zagłębiowskich Żydów: Nie damy się wysiedlić”. Wydarzenie wspierał Teatr Zagłębia w Sosnowcu.

Zejście do budynku przy ul. Rutki Laskier 24 w Będzinie.

Na uroczystość przyszło bardzo dużo osób, byli też harcerze. Wszyscy oni poniosą historię tego domu dalej.

Trzeba było aż 80 lat i tysięcy osób wydeptujących ścieżki prowadzące do położonego poniżej głównej ulicy domu, żeby odwiedzający to miejsce mogli dowiedzieć się o nim trochę więcej niż napisano na tablicy umieszczonej na budynku, a także wejść do środka.

Ta tablica to zresztą ewenement, bo przytwierdzono ją tam już w 1947 roku!

Można na niej przeczytać, że 3 sierpnia 1943 roku w bunkrze zginęli z rąk hitlerowców m.in. Frumka Płotnicka czy Baruch Gaftek – młodzi ludzie z Żydowskiej Organizacji Bojowej, i to nie tylko z Zagłębia, bo przecież Frumka przyjechała do nas z Warszawy.

Maria Polak, zmarła już właścicielka domu wspominała, że pod budynkiem i stodołą były bunkry, w których ukrywali się bojownicy ŻOB, ale dopiero w 2011 roku, przygotowując z uczniami projekt „W getcie będzińskim…” dowiedziałam się, że do jednego z nich wchodziło się przez piec kuchenny mieszkania, które zajmowaliśmy w dzieciństwie. Zarejestrowany przez Fundację wywiad z Marią Polak, w którym relacjonuje te szczegóły, można obejrzeć w izbie pamięci.

Podczas uroczystego otwarcia izby Karolina Jakoweńko z Fundacji przeczytała fragment książki Avihu Ronena „Skazana na życie. Dzienniki i życie Chajki Klinger” (ŻIH, 2021). Avihu Ronen to syn Chajki – przywódczyni ruchu oporu w getcie będzińskim, która przeżyła wojnę (popełniła samobójstwo 15 lat później). To jej znajomi z organizacji zginęli wtedy podczas likwidacji getta.

Zawarta w tym wydawnictwie relacja Abrahama Potasza, żydowskiego policjanta, przynosi dalsze makabryczne szczegóły bezpośrednich okoliczności śmierci młodych ludzi. Kiedy pierwszy raz ją przeczytałam – na obrazy zaścielonego trupami podwórka nakładały mi się z obrazki naszego zwykłego dzieciństwa tam – i było to nie do zniesienia.

Wcześniej ulica nazywała się Podsiadły, a do budynku schodziło się dróżką po prawej, wzdłuż której rosły wiśnie. Tu gdzie schodzi się obecnie był tajemniczy ogród z drzewami owocowymi. Nie wolno nam było tam wchodzić.

Na trawniczku przy wiśniach robiliśmy pokazy cyrkowo-akrobatyczne dla rodziców, a przy ogrodzie bawiliśmy się w sklep.

Z tyłu domu było zarośnięte śmietnisko i stary garaż z zarwanym dachem. Jeżeli nie było nas przed domem to z pewnością bawiliśmy się tam.

Dom zbudowany był z kamieni, na których odnajdywałam odbite muszle. Byliśmy pewni, że jest niezwykły. I był.

W głębi podwórka stały komórki na węgiel i resztki stodoły. Mówiło się o niej różne rzeczy…

Maria Polak zawsze podkreślała, że w tym budynku powinno być muzeum. Dla niej było to szczególnie ważne, bo przecież znała większość osób, które w bunkrach pod domem wybudowanym przez jej rodziców próbowały stawiać opór, ale – jak głosi napis na tablicy – „zginęły w nierównej walce”.

Że ta izba wreszcie powstała cieszę się szczególnie, bo mając lat kilkanaście próbowałam poprawić wygląd pamiątkowej tablicy – wówczas już dosyć zniszczonej (o czym pisałam na blogu: https://bibliog3.wordpress.com/…/pamiatkowa-tablica…/ )

Wspaniale więc, że wreszcie naprawdę się udało!

O domu w getcie przeczytacie również w książce Karoliny i Piotra Jakoweńko „Pamięć pogranicza. Opowieści o żydowskim życiu i Zagładzie na Górnym Śląsku i Zagłębiu Dąbrowskim” (Wyd. Fundacja Brama Cukermana i Biblioteka Śląska. Będzin- Katowice 2022). Publikację można czytać online tutaj:

„Pamięć pogranicza”

Read Full Post »

19 listopada 2022 r. Wygodzki powrócił do Będzina. Do tego miasta, o którym napisał w opowiadaniu „W kotlinie”, że to „najpiękniejsze miasto świata, pierwsze i ostatnie miasto mego życia”.

Ten „powrót” do rodzinnego miejsca przypada akurat w roku, w którym mija 30. rocznica śmierci i 115. rocznica urodzin tego poety i prozaika. Człowieka wrażliwego i jednocześnie szczególnie tragicznie poturbowanego przez historię.

Wybraliśmy się w podróż z Wygodzkim do czasów jego dzieciństwa, którego nie wspominał prawie wcale. Wszystko, czego możemy się o tym okresie życia dowiedzieć znajduje się w jego utworach. Opowiadanie „Szatanek” czy też mikropowieść „Basy” to swoiste maszyny do podróży w czasie. Skonstruowane z samych tylko słów, ale kiedy pozwolimy im się otoczyć, damy im się pochłonąć – w jednej chwili przenosimy się na Wzgórze Zamkowe w Będzinie z początku XX wieku. Przemsza była wtedy rzeką nieuregulowaną i rozlewała się szeroko przed ruinami zamku. Stała przed nim synagoga, a ze Wzgórza roztaczał się widok na pola uprawne i łąki z wysokimi trawami, w które Wygodzki zanurzał się z kolegami jak w odmęty fal.

Rozmawialiśmy oczywiście o debiucie i młodzieńczych ideałach, które zderzyły się brutalnie z rzeczywistością.

Wraz ze zgromadzonymi na spotkaniu (niektórzy z nich stali, bo zabrakło krzeseł) szliśmy krok w krok za pisarzem z naszego miasta, który opuścił je w sierpniu 1943 roku, tak jak tysiące mieszkańców Będzina pochodzenia żydowskiego. Pojechał wtedy do Auschwitz, a stamtąd innych obozów koncentracyjnych.

Łzy więzły w gardle, kiedy czytałam fragment powieści Gustawa Morcinka „Judasz z Monte Sicuro”, bo losy jednego z bohaterów książki inspirowane były tym, co podczas tej podróży do Birkenau przytrafiło się Wygodzkiemu i jego rodzinie.

Było o inspiracjach literackich, zmianie imienia i pierwszych utworach powojennych – najbardziej chyba popularnym tomiku wierszy „Pamiętnik miłości” oraz wielu utworach prozatorskich.

Okres popularności pisarza to lata 50. i 60. Mogliśmy uszczknąć tego klimatu m.in. za sprawą zdobytych z Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej w Będzinie niezwykłych zdjęć ze spotkania autorskiego z Wygodzkim, które miało miejsce w Grodźcu w styczniu 1963 roku. To z pewnością było spotkanie niezwykłe, bo według zapisu w kronice było wtedy 20% (tak, procent!) mrozu! 🙂

Potem przyszedł dla Stanisława Wygodzkiego ból niechcianej emigracji i ogromna tęsknota za Polską, gdzie miał już nigdy nie wrócić. Tęsknił więc w wierszach, wracał w nich tutaj i tylko takimi namiastkami powrotów mógł się cieszyć.

Umarł – tak jak nie chciał – z dala od swojego kraju, od rodzinnego miasta i miejsca, gdzie na zawsze już się błąka jego mała córeczka, co zgubiła czerwoną piłkę, „a gdy słyszała świst lokomotyw,/ to chyba z dali.”

Wydaje mi się, że teraz Wygodzki jest w Będzinie jakoś obecny. Wieczorami, kiedy księżyc wypływa na kurtynę za zamkiem na wzgórzu Szyja/Szaja/Stanisław/Johoszua obserwuje jak zmienia się jego miasto. Ono się zmienia, ale niezmienne pozostaje w sercu poety, w głowie pisarza, to pierwsze i ostatnie miasto jego życia.

Podczas spotkania opowiadałam oczywiście o realizacji innowacji pedagogicznej „Stanisław Wygodzki – pisarz z Będzina”, którą realizuję w SP nr 8 drugi rok. Jej efektem jest m.in. amatorski filmik podsumowujący „Stanisław Wygodzki – Powrót do domu”, który można obejrzeć tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=NIjaqLo4FC8

Powstała także strona na Facebooku poświęcona pisarzowi: https://m.facebook.com/people/Stanis%C5%82aw-Wygodzki-pisarz/100077351679037/

Rysunki uczniów SP nr 8 w Będzinie do książki Stanisława Wygodzkiego „Odwiedziła mnie żyrafa”.

Spotkanie odbyło się w ramach cyklu wykładów „SZUL – dom spotkań i nauki” organizowanych przez Fundację Brama Cukermana z Będzina.

Read Full Post »

Older Posts »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij