Media jednoglosnie oglosily miniony 2010 rok, rokiem przeciekow. No jakzesz by inaczej.
“Time” opublikowal swietny artykul na ten temat, gdzie wymienili wszystkie wieksze “wpadki” i “przecieki” minionego roku. Smialam sie niemalze do lez czytajac go dzisiaj rano nad miska platkow z mlekiem. Ktoregos dnia widzialam ranking najciekawszych wydarzen 2010 roku i wiekszosc z nich pochodzila z “przeciekow”, a popularny talk show wczoraj wieczorem nabijal sie z wpadek “celebrytow”.
Nie bylo chyba tygodnia w tym mijajacym roku, zeby ktos nie zaliczyl jakiejs wpadki, ktos czegos tajnego nie ujawnil, zeby nie wydaly sie prawdy ogolnie juz i tak wiadome od pokolen. Ze mezowie (niektorzy, rzecz jasna) zdradzaja, ze politycy sie ogolnie nie lubia, ze korupcja jak kwitla tak kwitnie, zmieniaja sie tylko nazwy, a ostatnio nazywa sie to “przysluga”. Sprawa nabiera troszeczke innego wymiaru gdy maz jest multi-miliardowym profesjonalnym “golfiarzem” lub znanym aktorem. Wydalo sie, ze aktor to tez czlowiek, ze gentleman’em jest tylko na ekranie. Czytaj Mel Gibson, ktory “podobno” pobil swoja nowa, mloda, Rosyjska narzeczona. Wydalo sie, ze obowiazuje w jakis dziwny sposob zasada, ze im zona ladniejsza i atrakcyjniejsza, tym maz bardziej chronicznie zdradza. Czytaj Tiger Woods, Jessie James, ex beaux Sandry Bullock, czy ku mojemu zdziwieniu, Tony Parker, maz Evy Langorii, juz nie Parker. Zmienilo sie chyba tylko to, ze w dzisiejszych czasach zdradzac z jedna laska to obciach. Teraz trzeba miec harem. Tak jak Tiger, Jesse czy Tony. Ah no i nowe jest chyba to, ze prosto z lozka prostytutki “niegrzeczny” chlopiec biegnie na lozko sex-terapeuty, ktory ma go wyleczyc z uzaleznienia…..akurat.
Ciagle slyszelismy o hackerskich atakach na strony bankow, kart kredytowych czy bazy danych. Wyciekaly nasze numery ubezpieczenia spolecznego, kart kredytowych, obowody bioder o BMI nie wspominajac. Musialo sie wydac bo skad nagle w mojej skrzynce emailowej znalazly sie oferty srodkow na odchudzanie? Martwi mnie to, ze mnie bardziej martwi ujawnienie mojego obwodu bioder niz publiczne udostepnienie numeru mojej karty kredytowej:).
Wyciekly super tajne informacje z biura CIA, ktos “chlapnal” cos na temat niehumanitarnego traktowania wiezniow w Guantamo, a jakis rzadny slawy dyrektorek oficjalnie przekazal mediom raporty na temat sposobu przyznawania subwencji rolnikom Amerykanskim. Bynajmniej nie sprawiedliwym i nie transparentym. Wydalo sie, ze placi sie rolnikom za to zeby konkretnej uprawy w danym roku zaniechali. Skoro juz o rolnictwie mowa, to dowiedzialam sie rowniez (przez przypadek rzecz jasna), ze rzad Amerykanski placi nie tylko swoim rolnikom, ale takze rolnikom Brazylijskim, zeby ci nie uprawiali lub sprzedawali bawelny, bo ta konkurowaloby z bawelna rolnikow Amerykanskich, ktorym, nota bene, ten sam rzad tez placi zeby bawelne uprawiali lub nie….. Szczera Prawda w/g departamentu rolictwa i “Planet Money” na NPR.
Ba, wyciekla nawet przemowa Brytyjskiej Krolowej na temat proponowanych reform, zanim Krolowa zdazyla ta mowe wyglosic w Parlamencie. A to podobno jest dosyc dorze strzezony sekret.
Mniej wiecej w polowie roku, wyciekla ropa do Zatoki Meksykanskiej. Wraz z nia, wydalo sie, ze BP ma w nosie wszelkie procedury bezpieczenstwa. Wydalo sie, ze dla korporacyjnego swiata licza sie tylko zyski, czyli pieniadze. EUREKA. Wydalo sie tez, ze w czasie gdy na srodku oceanu zaloga walczyla z katastrofa, placac za to swoim zyciem lub zdrowiem, prezes BP tez byl na oceanie. Na swoim kilkumilionowym jachcie. Plywal sobie tak beztrosko… az wreszcie poplynal ze stanowiska. BP zastapilo Brytyjczyka Amerykaninem i udaje, ze to w zupelnosci zalatwia problem. W ramach “dziennikarskiej” sprawiedliwosci dodam, ze wiem, ze BP ustanowilo kilkumiliardowy fundusz pomocy ofiarom wycieku ropy. To juz byla jak najbardziej oficjalna wiadomosc, nie przeciek.
A potem nadeszla olbrzymia fala WikiLeaks… wydalo sie nareszcie jakie “przyjazne” stosunki panuja w swiecie polityki i jak bardzo kochaja sie szefowie panstw. Czy tego nie wiedzielismy? Ze premier (prezydent?) Kazachstanu jest dentysta, hi…hi….hi. Ze Sarkozy to snob, ze Chinczycy wcale nie tak bardzo kochaja sie z Korea Polnocna, a Amerykanscy dyplomaci to paple i plotkarze. I donosiciele. Wiekszosc z tych rewelacji byla dosyc powszechnie wiadoma w kregach, ktorych ujawnione sensacje dotycza. A reszte gawiedzi to, ja sie pytam, co to obchodzi. A szumu tyle, ze hej. A kto powiedzial, ze wszystko co tajne czy ujawnione to prawdziwe? Co innego ujawnienie waznych informacji strategiczno-wojskowych. To potepiam. Cos co mogloby zagrozic naszemu bezpieczenstwu powinno zostac swiete i nienaruszone. Ale zwykle ploty o bankietach dyplomatow, o lapowkach, o dupie marynie? Coz to za rewelacja?
Konczy sie 2010, ale nie sadze, ze wraz z wybiciem zegara o polnocy 31 grudnia, znikna z wirtualnego parkietu donosiciele, paple, wyciekacze, “sitka”, kablarze, kapusie, radary czy “nadajniki”. Ciekawe jakie rewelacje przyniesie 2011?