Zapisujac Ami do Zerowki (ktora jest poczatkiem systemu edukacyjnego tutaj i zaczyna sie od 5 lat), zgodnie z prawda, odpowiedzialam, ze w domu mowi sie po polsku. (tak, maja takie pytania). Spowodowalo to, ze Ami zostala natychmiast skierowana na testy jezykowe zeby sprawdzic czy jest na odpowiednim poziomie jezykowym, z angielskiego oczywiscie, zeby uczeszczac do zerowki. Gdyby nie byla, skierowano by ja do specjalnego programu ESL (English as a Second Language). Hub skomentowal, ze zawsze musze byc szczera do bolu, przeciez mala mowi po angielsku lepiej niz po polsku, a tak musi isc na ten test (a on ja musi zaprowadzic;). Test odbyl sie w czwartek. Ami zdala go bardzo dobrze, bo agielski, czy mi sie to podoba czy nie, jest jej pierwszym jezykiem. Chociaz w domu rzeczywiscie mowimy po polsku, jej latwiej jest odpowiadac po angielsku. W zasadzie to jest taka ciagla walka: "mow po polsku", "mow po polsku". Mowie jej ciagle, ze nie rozumiem co do mnie mowi po angielsku i to samo musi powtorzyc po polsku. I dzielnie powtarza… w tym akurat jestesmy konsekwetni…. w domu mowi sie po polsku. Ciesze sie ze Amelka mowi po polsku, chociaz widze o ile latwiej jest jej wyslowic sie po angielsku. Mysle, ze 2-miesieczny pobyt w Polsce troche jej pomoze podszlifowac jezyk.
Jako, ze sezon na testy i zakonczenia roku w pelni… Ami miala tez wczoraj test z Chinskiego. Dostala 70 punktow na 100. Ja bylam nawet zadowolona z tego wyniku, bo na tyle co ona uczeszczala na zajecia (srednio co drugie) i na tyle co z nia w domu cwiczylismy (prawie nic), to i tak dziecko sobie swietnie poradzilo, uwazam. Hub nosem krecil na "report card" i komentowal, ze za wiele jej nie nauczyli i ze moze trzeba znalezc inna szkole… Probowalam mu wytlumaczyc, ze Chinski jest bardzo trudny i wymaga systemaczynosci, a przez to ze zajecia sa w niedziele, ciagle nam cos wypadalo i Ami sporo opuscila…i nie mielismy czasu za bardzo z nia tego nadrobic. Hub nie dal sie przekonac i nadal twierdzil, ze powinni sie nauczyc troche wiecej niz tylko kolory, dni tygodnia, owoce, zwierzeta, itp. Jego rozumowanie jest takie, ze skoro tak malo materialu przerobili, dzieci powinny go znac w 100% i ze jak on cwiczyl z Ami (w niedziele rano-tuz przed egazaminem) to ona wszystko znala. Troche sie uspokoil, jak mu zwrocilam uwage, ze mogla po prostu nie chciec odpowiedziec na jakies pytanie lub nie zrozumiec pytania… wiem jak z nia jest… mogla po prostu nie miec nastroju do odpowiadania… tak czasem jest w domu… to jest 5 letnie dziecko i jej ‘attention span’ jest jeszcze bardzo krotki. Stanelo na tym, ze w przyszlym roku bedziemy bardziej pilnowac pracy domowej i obenosci na zajeciach…