Juz balam sie, ze w tym roku sami spedzac bedziemy Swieto Dziekczynienia. Bylby to pierwszy raz gdy bylibysmy sami… i chyba nie byloby mi za wesolo. Nie docenilam znajomych, ktorzy zawsze przychodza z pomoca lub oferta spedzenia wspolnego wieczoru. W tym roku bedziemy dziekowac za wszystko co mamy, w milym gronie, wsrod przyjaciol. Dzieki Monia i Arek!!!!!
Zakupilam juz Indora, namaszcze go dzisiaj przyprawami, a jutro "na trzy zdrowaski" do pieca, i na talerze….:). Zaoferowalam sie rowniez, ze przyniose szarlotke i przystawki. Z przyjemnoscia wiec spedze sobie dzisiejszy wieczor w kuchni. To tyle na froncie swiatecznym. W tle latam (doslownie) i zalatwiam wizyty u lekarzy, kosmetyczki, pedicure. Korzystam z tego, ze w pracy sporo ludzi jest na urlopach, wiec jakby troszeczke luzniej. Jakby, bo do zupelnego zastoju jeszcze daleko;).
Na piatek szykujemy sie na jakies zakupy. Kusza nas "deals", jakie oferuja sklepy na Black Friday (tutaj dzien najwiekszych zakupow w roku i oficjalne rozpoczecie sezonu swiateczno-zakupowego), ale zniechecaja dzikie tlumy i wczesne godziny poranne do wstawania. Zobaczymy. Jezeli nie "Black Friday", to bedzie jeszcze "Cyber Monday", albo inny dzien. Na pewno jednak nie pojde do sklepu w Czwartek, mimo iz w tym roku wieksze sklepy zaczynaja "Piatek" juz w czwartek wieczorem. Wspolczuje ludziom, ktorzy tam pracuja i beda musieli zostawic rodziny, oderwac sie od swiatecznego obiadu i pedzic do pracy, zeby zmagac sie z tlumami zadnych "darmochy" napalencow. Wypije za nich lampke wina, leniwie rozkladajac sie na kanapie.
Happy Thanksgiving Everyone!!!!