Wybralismy sie na krotki weekendowy wypad na narty. Polecielismy do Denver, a stamtad juz blisko do narciarskiego raju. W okolicy jest ok. 100 osrodkow narciarskich, wiekszosc na wysokosci ponad 15,000 m. Wybralismy osrodek oddalony ok. godzine od Denver coby czasu cennego na dojazdy nie tracic. Ami juz troche jezdzila w zeszlym roku i w tym roku w czasie swiatecznej wizyty w Ohio, wiec chcielismy zeby miala jeszcze jedna okazje pojezdzic w tym sezonie. Czego to sie nie robi dla dzieci?;) Hub szalal sobie na stokach zaliczajac coraz to trudniejsze szlaki i wymieniajac emaile ze swiezo poznanymi towarzyszami (nie)doli, glownie narodowosci Chinskiej;). Ja glowe zadzieralam co chwile i zastanawialam sie jak ludzie moga w ogole tak wysoko wjechac, a tym bardziej zjechac…i jeszcze miec z tego przyjemnosc. Na kazdym etapie widzialam milion czyhajacych niebezpieczenstw: mozna spasc z wyciagu, mozna przewrocic sie przy schodzeniu z wyciagu, mozna noge/reke/kark zlamac przy zjezdzie, do tego kreci sie w glowie bo zmiana wysokosci, kolana drza bo obezwladnia lek wysokosci, a wizja wizyty w szpitalu i konczyny w gipsie skutecznie odstrasza od przelamania wszelkich fobii i barier. Coz starzeje sie moi drodzy, starzeje. Doszlam do wniosku, ze najbezpieczniejsza bedzie dla mnie "osla laczka", gdzie na gorke wznosi cie "magic carpet" czyli ruchomy dywan…I brylowalam tak sobie wsrod 4-5-latkow…cwiczac skrety i zatrzymanie. Dolaczylam rowniez do szkolki, gdzie instruktor pokazal nam kilka pomocnych "trickow" i wyslal na gore.
Ami radzila sobie swietnie. Mnie nogi juz odpadaly, miesnie bolaly, w glowie sie krecilo, a to male nie mialo dosyc. Przeskoczyla 2 etapy na szkolce i lapka machala mi tylko z wyciagu jak wjezdzala na gore. Po poczatkowym "niewypale" z instruktorka dla najmlodszej grupy, Ami trafila do cudownego instruktora, ktory mial wspaniale podejscie do dzieci i obrocil, ciezki jakby nie bylo wysilek, w tone zabawy i radosci. Jednym slowem F.U.N.
Samo Denver tez ciekawe. Nie mielismy zbytu duzo czasu na zwiedzanie, ale to co widzielismy bardzo nam sie podobalo. Z checia tu wrocimy. Moze w przyszlym sezonie narciarskim?