Karnawal, Walentynki, Ostatki – wszystko przemknelo jak w kalejdoskopie. Niemalze polowa marca. Kiedy to zlecialo i dokad tak pedzi sie pytam?
Za nami impreza urodzinowa Ami w zeszla sobote. Ami skonczyla w lutym 7 lat. Jest juz rezolutna istotka, z odpowiedzia na kazde pytanie i z argumentem na kazdy moj argument. Dochodzi wiec czasem do spiec na linii rodzice-Ami, bo nasze swiatopoglady, ze tak powiem, koliduja w wielu kwestiach:). Ami umie sie wyklocic o swoje i nawet z kata potrafi miec ostatnie zdanie…. wierze, ze kiedys w doroslym zyciu taka sila przebicia jej sie przyda, a tymczasem mamy swoje, jak to nazywa Hub, “bitwy pod Grunwaldem”;). Poza tym jest madra siedmiolatka, swietnie radzi sobie w szkole, a raczej wszystkich szkolach. Zadziwia nas swoimi madrymi wypowiedziami, checia pomocy innym, checia do nauki, postepach w Chinskim i Polskim. No, a ze pyskata troche jest to juz musimy jakos przezyc;).
W tym roku, podobnie jak w zeszlym, Ami chciala miec urodziny “gimnastyczne”, wiec impreza odbyla sie w osrodku gimnastycznym… Dzieciaki dokazywaly na matach, kozlach i wszelkich urzadzeniach gimnastycznych, a na koniec posilily sie pizza i tortem. Nafaszerowane cukrem i adrenalina, ale zadowolone, rozjechaly sie do domow. Ami tez jak najbardziej zadowolona i dumna jak paw z medalu, ktory dostala z okazji bycia jubilatem…no zasluga jakas to w koncu jest;). Medalu nie zdejmowala z szyi, z medalem poleciala nawet do Ohio nastepnego dnia, zeby pochwalic sie dziadkom. Dziwie sie jak przeszla przez ochrone na lotnisku.
W tym tygodniu u nas ferie. Ami z Hubem tradycyjnie polecieli do dziadkow w Ohio. Chcieli miec “zimowe” ferie, to maja bo sniegu po pas i uprawiaja codziennie wszelkie sanki i balwany, a na weekend jada na narty. Fajnie im. Dziadkowie rozpieszczaja Ami rowno- juz mi zapowiedziala, ze ona by sie chetnie do Ohio przeprowadzila i tam chodzila do szkoly. Mysle, ze szybko by jej sie znudzilo, ale nie dziwie sie ze chce tam zamieszkac skoro obowiazuje zasada “twoje zyczenie jest moim rozkazem”;).
Oni odpoczywaja, a ja dochodze do siebie po tradycyjnym, wiosennym zapaleniu zatok, uszu i wszystkiego dookola. Dwa razy w roku: na wiosne i na jasien, lamie mnie takie porzadne, zwalajace z nog zapalenie tych okolic. Tym razem z lozka nie wychodzilam przez kilka dni, a teraz tylko praca-dom-lozko. Jak zwykle naplanowalam mnostwo “projektow” w domu i jak zwykle niewiele zrobilam. Nadzieja jeszcze w weekendzie, ale ten juz sie zapelnia spotkaniami, fryzjerami, kosmetyczkami, etc.