WIELKANOC 2014

W calym tym owczym, dzikim pedzie, gonitwa miedzy szkolami, zajeciami Ami, gotowaniem, konferencjami, bolacymi plecami i biurowym chaosem latwo byloby przeoczyc, ze w ten weekend juz Wielkanoc. Ale na poczatku tygodnia, zadumalam sie na chwile nad otworzonym kalendarzem, z ktorego na czerwono migala Niedziela Wielkanocna i Wielki Piatek i zdalam sobie sprawe, ze to juz w tym tygodniu. Przystapilam wiec do dzialania. Zaprosilam najblizszych znajomych na wielkanocny brunch, spisalam sobie liste potraw, ktore chce przygotowac, zrobilam liste zakupow. Zablokowalam piatkowe popoludnie na zakupy i przygotowania i kupilam akcesoria do malowania jajek. Czuje sie w miare przygotowana;).

Zycze wszystkim zdrowych, pogodnych Swiat Wielkanocnych spedzonych w rodzinnym gronie. Zycze zadumy nad smiercia Chrystusa i radosci z jego zmartwychwstania.

Baranku Wielkanocny

Baranku Wielkanocny coś wybiegł z rozpaczy
z paskudnego kąta
z tego co po ludzku się nie udało
prawda, że trzeba stać się bezradnym
by nie logiczne się stało

Baranku Wielkanocny coś wybiegł czysty
z popiołu
prawda, że trzeba dostać pałą
by wierzyć znowu

[Jan Twardowski]

Zyciowe Lekcje

Rozmawialam dzisiaj z jednym znajomym z pracy, jednym z naszych VP. Baaardzo madry facet, ok 60-tki. Uwielbiam taka zyciowa madrosc, trafne spostrzezenia i wskazowki. Opowiadal mi o swoich dzieciach, ktore odnosza same sukcesy. Corka pracuje w FBI, wlasnie wychodzi za maz, jest sliczna, madra i przeszczesliwa. Syn wlasnie skonczyl Akademie Marynarki Wojennej, swiatla kariera przed nim.

Chyba, mowie, mozesz odetchnac teraz z ulga i spokojnie zaczac odpoczywac z poczuciem dobrze spelnionego obowiazku. Potwierdzil, i zaczal mi opowiadac o dorastaniu dzieci o ich wychowaniu, o wzlotach, upadkach, o chwilach przyjemnych, ale takze o trudnosciach, ktorych, jak to w kazdej rodzinie, nie brakowalo.  Pol zartem, pol serio poprosilam go o recepte na wychowanie dziecka. Spowaznial i jeszcze raz dopytal sie czy pytam serio  czy naprawde chce wiedziec. Potwierdzilam i zaciekawiona dyskretnie wyjelam notes i dlugopis. Moj rozmowca powiedzial mi, ze podobna (do naszej) rozmowe odbyl ze swoim “mentorem” gdy wlasnie zostal ojcem drugiego dziecka. Mentor przekazal mu kilka rad, ktore on skrzetnie zapamietal i ktorymi staral sie kierowac przy wychowywaniu dzieci. ‘”Odpalilam” dlugopis i zaczelam notowac:

1. Zabieraj je do Kosciola –  pokaz im wiare, Boga, pokaz im, ze istnieje inny wymiar i cos ponad nami. Nie wazne jakiej jestes wiary, wazne bys pokazal dzieciom, ze istnieje “Sila Wyzsza”, cos na czym moga polegac kiedy zawiedzie “czynnik ludzki”. Od najmlodszych lat wmawiaj im, ze ktos, oprocz ciebie, sie nimi opiekuje, mysli, troszczy. Daj im poczucie bezpieczenstwa nawet wtedy gdyby ciebie zabraklo. Szczegolnie wtedy. Uczyn wiare priorytetem, niedzielna msze rodzinnym wydarzeniem, a swieta religijne swietami rodzinnymi.

2. Modl sie o kazda decyzje dotyczaca dzieci. Pros Boga o madrosc, cierpliwosc i pokazanie wlasciwego kierunku.

3. Ucz sie Rodzicielstwa –  traktuj rodzicielstwo jak nieustajaca lekcje, ciagle doskonal swoje umiejetnosci. Czytaj wszystko co sie da, sluchaj innych, sa naprawde duze szanse, ze twoi znajomi wiekszosc problemow z dziecmi juz maja za soba, ze juz to pewnie przerabiali i chetnie ci doradza. Szukaj ksiazek, artykulow, opracowan na temat psychologii dziecka, rodzicielstwa, wzajemych relacji, ale takze ‘harcerstwa’, hobby, wedkowania, ulubionego zespolu rockowego i innych rzeczy, ktorymi interesuja sie twoje dzieci i ktore cie do nich zbliza. Staraj sie znalezc kilka opinii na nurtujacy cie temat. Nie godz sie na pierwsza lepsza odpowiedz. Kwestionuj, analizuj, dyskutuj z malzonkiem, testuj. Stan sie wynalazca procesow, ktore beda dzialaly w waszej rodzinie. Jezeli twoj instynkt podpowiada ci inaczej –  kwestionuj psychologa szkolnego, nauczyciela, lekarza, sasiadke, tesciowa. 

4. Zainwestuj w dobre szkoly. W miare mozliwosci finansowych i organizacyjnych poslij dzieci do najlepszych szkol na ktore cie stac. Dopasuj szkole do dziecka, a nie odwrotnie. Dla mojego syna np. swietnie sprawdzilo sie prywatne gimnazjum, ale juz do liceum poszedl publicznego, zeby poznac “prawdziwe zycie i problemy”.

5. Nie staraj sie byc ich przyjacielem. Ustalaj zasady, wymagaj, badz konsekwentny. Beda cie nienawidzic teraz, ale kiedys ci podziekuja. Dzieci pod-swiadomie oczekuja od rodzicow tych ograniczen. Gubia sie gdy musza sami podjac decyzje. Z wiekiem pozwalaj im na samodzielnosc, ale niech bedzie to tzw. “kontrolowana samodzielnosc”. Wyrob w nich poczucie obowiazku informowania cie, ze sa bezpieczni. Znowu: beda cie za to nienawidzic, ale lepsze to niz ciagla troska i obawa, ze dzieje im sie cos zlego.

6. Traktuj wszystkie dzieci sprawiedliwie. To nie znaczy rowno. Nie da sie traktowac ich rowno. Kazde ma inne potrzeby, inny charakter, inne wymagania. Dziel czas miedzy wszystkich sprawiedliwie, dziel uwage sprawiedliwie, nie zachecaj ich do konkurowania o twoje wzgledy. Badz dla nich dostepny w rownym stopniu. Jezeli jednego dnia cala uwage skupiles na jednym, staraj sie nadrobic z drugim nastepnego dnia, przy kolejnej okazji. Zapewniaj je, ze kazde jest dla ciebie tak samo wazne.

 

Czyz nie sa to piekne rady, piekne slowa? Wiem, ze niektore brzmia jak truizmy, ale jezeli glebiej sie zastanowic, to wszystkie te rady sa naprawde madre. Napewno trudno je w praktyce realizowac, ale mozna sie nimi podeprzec w chwilach zwatpien, dlatego wrzucam je w wirtualna przestrzen ku potomnosci. Bede do nich wracala i w miare mozliwosci starala sie je realizowac.

A znajomy zyskal w moich oczach jeszcze wiecej szacunku i wdzieczna mu jestem za ta rozmowe.