Zabkowanie

Antonka zabkuje… ale jak! Jak nie bylo zebow to nie bylo, a teraz 4 wychodza na raz i jazzzzzda bez trzymanki. Goraczka, katar, kaszel. Juz bylam pewna, ze ja pozarazalismy, bo najpierw Amelia cos przywlekla ze szkoly (mowi, ze od Alexy;), pozniej szczodrze obdarowala jakims wirusem mnie, a ja chetnie oddalam go Hubowi – choc przy okazji tydzien sie umeczylam, a jeden dzien nawet spedzilam w lozku, bo juz nie dalam rady. No i myslalam (nadal troche tak twierdze), ze to wlasnie jakies przeziebienie jej sprzedalismy. Dla spokoju sumienia zabralismy ja z dziadkami wczoraj do lekarza. Lekarka na wszelkie swietosci sie zaklina, ze to wszytko wina zebow…. i, ze generalnie oprocz przeciwbolowego, nic nie mozna jej dac.

No wiec czekamy cierpliwie kiedy te zeby powychodza i Antosia wroci do siebie… a mnie uda sie przespac cala noc. Ponoc zeby wychodza w nocy wlasnie i dlatego dzieci sa takie marudne i spac nie moga….

Kalifornia

Wyjazd do Los Angeles udal sie fantastycznie. Ami bardzo podekscytowana byla, ze swoje 10-te urodziny dane jej bylo swietowac w Miescie Aniolow. Wprawdzie pogoda troche nam splatala figla, ale i tak udalo nam sie zrealizowac plan zwiedzania.

W piatek, jeszcze z samego rana spotkalismy sie z polskim konsulem. Pogadalismy troche na temat konferencji, ktora Hub organizuje na jesieni. Mamy nadzieje, ze w tym roku uda sie dotrzec konsulowi. Zwiedzilismy przy okazji Konsulat w L.A. Ami troche naburmuszona byla, ze z “jej wycieczki” wykradlismy caly poranek na jakies spotkania sluzbowe, ale przekupilam ja rogalikiem z czekolada i usmiech natychmiast wrocil na twarz;). Reszte dnia spedzilismy w Hollywood, Beverly Hills i okolicach. Ami doczekala sie selfie z Hollywood Sign, a my podziwialismy piekne widoki na cale miasto rozciagajace sie ze wzgorz Hollywood. Zaliczylismy wszystkie turystyczne perelki: Walk of Fame, Kodak Theatre, etc. Czasu zabraklo nam tylko na Grififth Observatory, ktore podobno jest ciekawe.

Sobota cala przeznaczona byla na Disneyland. Na nasze szczescie, pogoda zrobila sie naprawde piekna: cieplo i slonecznie. W swietnych humorach wyruszylismy na podboj legendarnego parku rozrywki. Nie wiedzialam za bardzo czego sie spodziewac, ale przyznam, ze bardzo nam sie wszystkim podobalo. My z Hubem, tuz na poczatku mojego pobytu w Stanach, zaliczylismy wszelkie “Disneye” na Florydzie, ale po tylu latach niewiele juz pamietalismy. Odkrywalismy wiec razem z Ami kolejne atrakcje, rollercoaster-y, przedstawienia. Park jest pieknie utrzymany, dobrze zorganizowany i nie mozna sie nudzic ani przez minute. Jako, ze na Disneyland mielismy tylko jeden dzien, tempo bylo dosyc szalone. Dosc powiedziec, ze na wieczorne fajerwerki Ami juz nawet nie miala ochoty ani sily. Ale dalismy rade i zmeczeni na maxa, po 13 godzinach w parku niemalze doczolgalismy sie do hotelu.

Niedziela juz troche wolniejsza i spokojniejsza. O wiele tez zimniejsza. Nie zniechecilo to nas jednak od dalszego poznawania miasta. Pojechalismy do Malibu, zwiedzilismy przy okazji przepieknie polozony Pepperdine University. Kampus polozony jest na wzgorzach z przecudnym widokiem na ocean. Nie wiem jak mozna sie skupic i czegokolwiek nauczyc w takich “okolicznosciach przyrody”. Nie pytajcie dlaczego zwiedzalismy uniwersytet. Ot tak juz mamy, ze wszedzie gdzie nie pojedziemy, przypadkiem badz nie, zwiedzamy kampusy uniwersyteckie. Takie troche hobby, troche ciekawosc, troche zboczenie zawodowe Huba;). Popludnie spedzilismy w Santa Monica. Najpierw spacer po plazy, pozniej zaliczanie kolejnych atrakcji na slynnym molo. Amelia niezmordowanie biegala od karuzeli do karuzeli, od jednej gry do drugiej, a na koniec dzielnie pozowala do portretu;). Pochodzilismy tez troche po sklepach, deptakach, poogladalismy sobie ludzi – bo wszelkie “sorty” do L.A. sciagaja z calego swiata. Na koniec dnia wstapilismy jeszcze do China Town – jednego z wiekszych w Stanach. Jako, ze bylo juz ciemno, niewiele udalo nam sie zobaczyc. Ale widzielismy na przyklad slynny motel, ktory pojawil sie w “La La Land”.

Nasz krotki wypad dobiegl konca. Swietne sa takie wycieczki, a wspomnienia zostaja na cale zycie.

IMG_8034IMG_8160IMG_8298

 

Swietujemy Dziesiatke. Spelniamy Marzenia.

Obchody okraglych urodzin zaczely sie juz w niedziele. Babcia upiekla przepyszny tort, udekorowalismy dom i spedzilismy sobie przyjemne popoludnie z nasza “okragla” jubilatka. Ami dostala super prezenty, ale najwieksza niespodzianka byla tajemnicza kartka dolaczona do zyczen. Ami w pospiechu przejrzala zawartosc toreb upominkowych, powzdychala do sukienek, ciuszkow, gier planszowych, naszyjnikow innych drobiazgow, ktore dostala i doczekac sie nie mogla jak otworzy tajemnicza kartke… ciekawosc siegala zenitu…okazalo sie, ze kartka to zaproszenie dla Amelii na wyjazd do Disneylandu oraz bilet na lot do Kalifornii:::::))))) Spelnilo sie Amiskowe marzenie. Jedziemy do Disneyland-u. Spelnilo sie rowniez kolejne marzenie – Ami koniecznie musi odwiedzic Hollywood i zrobic sobie “selfie” ze slawnym znakiem. Na dodatek, wyjezdzamy juz w ten piatek……emocje wziely gore, po policzkach poplynely lzy radosci:).

IMG_6875COLLAGE1

100 Lat dla Ami z okazji 10-tki!

Nasza Ami  konczy dzis 10 lat! Jeez, jak to zlecialo…. Pamietam, jak bardzo na nia czekalismy, jak cieszyslismy sie gdy nareszcie pojawila sie w naszym zyciu. Przezywalismy kazdy nowy moment, kazdy usmiech, pierwsze kroczki, pierwsze slowa. Amelcia juz od malego byla rozgadana szczebiotka, ledwo zaczela mowic, potok slow po prostu wylewa sie z jej buzi kazdego dnia;). Towarzyszyla nam dzielnie w podrozach, nie bylo problemu w samolocie czy zmianie otoczenia. Dosyc dobrze adaptowala sie do nowych warunkow, szybko nawiazujac kontakty z rowiesnikami.

Mamy teraz w domu juz w zasadzie nastolatke, z humorami, trzaskaniem drzwami i cieta riposta;) W zamian dostalismy madra, rozwazna dziewczynke z wielkim sercem dla innych, chetna do pomocy i pelna empatii. Swietnie radzi sobie w szkole, mowi 3 jezykami, gra na pianinie, niezle radzi sobie w plywaniu czy na korcie tenisowym. Nie wiem skad, ale jest mega zorientowana w biezacej polityce, na pamiec zna kazda piosenke z radia, zyciorysy piosenkarzy, nazwiska aktorow, szczegoly skandali, z powodzeniem moglaby byc korespondentem “Plotka”;).

Uwielbia Antoske, przejsc obok niej nie moze zeby jej nie wysciskac. I choc cierpliwosci starcza jej na razie na kilkanascie minut zabawy, wiem, ze kocha ja bezgranicznie.

Jak na 10-latke, Ami jest bardzo dorosla. Brakuje mi mojej naiwnej szczebiotki, co to dala sobie wmowic, ze wlasnie mignal za oknem Mikolaj czy, ze Wrozka Zebuszka podrzucila cos pod poduszke. Amelcia czesto porusza powazne tematy, analizuje aktualne wydarzenia w Dallas czy na swiecie. Pyta, drazy, chce znac nasze zdanie. Zdecydowanie wynurza sie dusza humanistyczna. Ami uwielbia ksiazki, swietnie pisze, insteresuje sie historia. Z matematyka zas, troche na bakier, ciagle robi bledy, plus myli z minusem, 10 ze 100 i ciagle ma zly wynik.

BeFunky_Collage_Ami

Kochamy nasza Amelcie ponad zycie i cieszymy sie z kazdego jej sukcesu, kazdego rekordu w plywaniu, kazdego wygranego meczu, kazdego zdanego testu.

100 Lat Meli, niech spelniaja sie wszystkie twoje marzenia!!!