Szczebiotka

Zeby nie bylo, ze tylko o Amelii i Amelii, bo Antosia mi zarzuci, ze “ja tez tu jestem”;). Nasza Mimi z dnia na dzien dorosleje. Nie wiadomo kiedy przeistoczyla sie w rezolutna dwulatke. I paple jak najeta. Wszystko powtarza – troche sie trzeba wiec miec ze slownictwem na bacznosci. Jest w calym tym swoim szczebiotaniu przeslodka. Mowi juz w zasadzie wszystko, potrafi opowiedziec swoimi slowami co robila, kto byl, gdzie poszedl, itd. Jest baczna obserwatorka zycia na osiedlu, sasiadow, pieskow, kotkow, itd. Szkoda, ze pogoda ostatnio u nas okropna: zimno i leje juz od tygodnia. Nie mozna Antosi zabrac na spacer.

Nie dziwie sie, ze Antosia tak pieknie gada. Cale dnie spedzane z dziadkami to konwersacje non-stop. Lezac chora, ktoregos dnia w domu, zauwazylam, ze oni do niej caly czas gadaja, pytaja, ona odpowiada, opisuje co widzi, itd.

Milosc od pierwszego dmuchniecia;)

Amelia strasznie jest podekscytowana Middle School  – czyli tutejszym gimnazjum. Akurat odbywaja sie spotkania z przyszlymi nauczycielami, wybieramy zajecia, orientujemy sie w zajeciach dodatkowych i jak mniej wiecej ma wygladac rozklad dnia. W ramach programu Gimnazjum dzieci (?), a raczej mlodociani musza wybrac sobie instrument. W zeszlym tygodniu odbyly sie przesluchania, przymierzania, generalnie orientowanie sie w temacie. Ami bez wiekszego entuzjazmu poszla na te przesluchania bo raczej nastawila sie na teatr. Ze aktorka dramatyczna jest urodzona to wiadomo juz od dawna,  ale teatr tutaj, nawet amatorski, to powazna sprawa. Wydawalo mi sie, ze lepiej sprawdzilaby sie w orkiestrze lub zespole muzycznym (bandzie;) i na to ja namawialam. Ale co tam moze mi sie wydawac, Ami nadal na teatr nastawiona, jednak dala sie na te przesluchania namowic. A jak juz ja testowali to okazalo sie, ze nie wiadomo skad talent jakis ma do instrumentow detych. Tak naprawde potrafila zagrac na kazdym i w glowe zachodzimy skad ona te pluca takie silne ma i potrafi zadac i na klarnecie i na oboju i na wszystkim innym. Sugerowalam jej flet poprzeczny, taki piekny, dziewczecy instrument. Przekrecila oczami. Mrugalam na klarnet czy oboj – bo dobrze jej szlo to dmuchanie…. wzruszyla ramionami. I dopiero zakrecona traba zauroczyla ja niesamowicie. Po kilku probach, przymiarkach, glaskaniu instrumentu – Ami wybrala sobie Waltornie (French Horn). Totalnie nas tym zaskoczyla. W zyciu nie miala w rekach waltorni, ani chyba nawet nie wiedziala, ze cos takiego istnieje, a tu taka milosc od pierwszego wejrzenia, czy raczej dmuchniecia;). Tego wieczoru jeszcze o teatrze gadala, temat bandu omijala. Ale juz nazajutrz dostalam od Ami text: “Mamo, biore waltornie. Zishan tez bierze, bedziemy razem cwiczyc;)”.

I pozostaje nam tylko zobaczyc, jak dalej losy sie potocza i czy Ami zapalu i zadecia (doslownie) wystarczy na waltornie.

IMG_2240.jpg

 

 

No to lece

Ok. to w tzw. miedzyczasie wyklarowalo sie, ze lece jednak do tej Europy w marcu. Ciesze sie, choc roboty mnie czeka duzo  przed samym wyjazdem a na miejscu spotkania poumawiane od rana do wieczora. Ale nic to, najwazniejsze, ze jak juz sie z tym wszytkim uporam bede mogla wyskoczyc do Polski na tydzien:-). Na samo moje wspomnienie, ze bede w Polsce, urochomila sie machina przygotowan. Mama ogarnela juz za mnie cala logistyke, obdzwonila kogo trzeba;). Dziewczynki moje kochane juz tez jakies spotkanie “po latach” szykuja. I az na sercu czlowiekowi sie robi cieplo jak slyszy takie zyczliwe slowa, ze ktos tam czeka, ze sie cieszy, ze chce sie spotkac, ze chetnie przyjmie pod dach. I nostalgicznie nosem pociagnelam i skonludowalam, ze nie da sie atmosfery mojego polskiego zycia, moich przyjaciol na dobre i zle przeniesc do tego swiata. Owszem, jest mi tu dobrze, tez mam przyjaciol, ale tej bezinteresownosci, tego oddania, tej zyczliwosci nie sposob przeszczepic. Ciesze sie juz strasznie na ten wyjazd, upycham kolejne kawki, spotkania, odwiedziny w ten kilkudniowy pobyt.

11 Lat Amelii

Amelia skoczyla wlasnie 11 lat. Troche nie moge uwierzyc, ze mam juz taka teenagerke w domu;). Kochamy ja ponad zycie, za jej wielkie serce, poczucie humoru i ogolne “rozgarniecie”. I tylko czasem musimy znosic humory, “tupanie nozka” i pyskowki. Ogolnie jednak nie ma z Ami klopotow, swietnie radzi sobie w szkole, jest lubiana, chetnie pomaga innym i orientuje sie doskonale we wszelkich celebryckich plotach i ciekawostkach. Nie wiem skad i jak, ale zna na pamiec wszystkie radiowe szlagiery i jest krolowa Instagrama, na ktorym prezentuje glownie “Starbucksy”, jedzenie i szalone fryzury;). Na cale szczescie, oprocz tej “sowy madralinskiej” jest jeszcze w Ami sporo szalonych pomyslow, glupawek i takiej fajnej ciekawosci swiata. I widze, ze zmysl ma zdecydowanie bardziej humanistyczny niz scisly. Przepieknie pisze, ciagle zachwycam sie jej ciekawymi opowiadaniami i zachecam do dalszego pisania. I pewnie kiedys powstanie z tego ksiazka, choc na razie Ami ma milion pomyslow na minute i ciezko jej dokonczyc pozaczynane rozdzialy. Zdecydowanie nie lubi konczyc – woli zaczynac nowe watki;). Niesamowicie jest podekscytowana Middle School (Gimnazjum), ktora zaczyna w przyszlym roku. Juz z kolezanka robia sobie listy, co musza zaliczyc w Middle School. Na szczescie jest zespol muzyczny, jakies filmy, “dorosle” ubrania. Na nieszczescie na liscie znalazl sie rowniez “boyfriend” – co malo o zawal nas nie przyprawilo;). Ami wyjasnila, ze to raczej kolezanka chce znalezc chlopaka, bo ona to chlopakow generalnie nie lubi, no chyba, ze jest to Zishan albo Mikolaj, z ktorymi zna sie od dziecinstwa i ktorzy sa w/g Ami “normalni”:-). Oj, nie jestem jeszcze gotowa mentalnie na takie dorosle rozmowy. Chcialabym jeszcze pobawic sie z nia lalkami, nabrac ja na Mikolaja czy Wrozke Zebuszke.

Urodzinowe obchody zaczely sie wczoraj. Ami zgarnela prezenty a wszyscy delektowalismy sie pysznym tortem babci. Na jutro zaplanowane jest wyjscie na zakupy, kregle i uroczysty lunch, a w przyszly weekend Ami zaprosila kolezanki na urodzinowy sleepover i bar nalesnikowy;).

100 lat Amisiu!!! XOXO.

IMG_1392-COLLAGE.jpg