Juz tradycyjnie chcialam zamknac kolejny rok malym podsumowaniem i piosenka, ktora najlepiej oddaje co mi w duszy gra w ten swiateczny czas. W tym roku miotam sie troche miedzy tym co bylo, a tym co chcialabym zeby przyszlo. Nawet na jedna piosenke nie moge sie zdecydowac;). Bylo, jak wiadomo kiepsko. Mijajacy rok zapisal sie w historii pandemia COVID-19 ze wszelkimi jej konsekwencjami. Tysiace, miliony ludzi choruje, niektorzy umieraja. Ludzie potracili prace, upadly firmy, zalamala sie gospodarka. My, dzieki Bogu, nadal pracujemy i nasze zycie nie zmienilo sie az tak drastycznie, za co oczywiscie jestesmy wdzieczni. Moze troche dotyka nas juz monotonia, jakis chwilowy marazm, martwienie sie co dalej? Moze troche stresuje niepewnosc, obawa o najblizszych. Siedzimy w domu, na miejscu, wszelkie wyjazdy, szczegolnie dalsze, odpadaja choc udalo nam sie wyskoczyc do Colorado. Z domu pracujemy, przez jakis czas dzieci rowniez uczyly sie z domu. Przez dlugie miesiace jedyna rozrywka byl osiedlowy park czy spacer nad jeziorem. Ograniczylismy do minimum zycie towarzyskie, a zycie kulturalne badz zostalo “zamrozone” badz przeniesione na ekran komputera, zeby chociaz namiastke sztuki, filmu czy muzyki posmakowac. Jednym slowem, dziwny, niepewny czas. I az prosi sie tutaj zacytowac Beate Kozidrak i jej “Co mi Panie dasz w ten niepewny czas? Jakie słowa ukołyszą moją duszę, moją przyszłość na tę resztę lat”. Tutaj cala piosenka w swietnej aranzacji Adama Sztaby : Co mi Panie Dasz
No ale, ale, nie chce brzmiec tak pesymistycznie bo naprawde mam wielka nadzieje, na lepszy 2021 rok. Przeciez jeszcze nie wszystko stracone, jeszcze bedzie normalnie, jeszcze bedzie pieknie, jeszcze sie nie poddajemy. Z tych ostatnich miesiecy wyciagamy wnioski, przestawiamy priorytety, doceniamy zwykle, nieskomplikowane zycie, przyjaciol, dach nad glowa, pelna lodowke, zdrowie bliskich, drobne radosci. Z optymizmem patrze na Nowy Rok, z niecierpliwoscia czekam na spotkania, wyjazdy, gosci z bliska i daleka. Jest szczepionka (choc troche kontrowersyjna), zawsze to jakies swiatelko w tunelu, coraz wiecej wiemy o samej chorobie, pojawiaja sie skuteczne terapie, leki, jako spoleczenstwo powoli nabywamy odpornosc stadna. Jeszcze swiat sie nie zatrzymal, jeszcze zycie sie tli, jeszcze…… “ w zielone gramy, jeszcze nie umieramy. Jeszcze któregoś rana odbijemy się od ściany“. W punkt opisal taka wlasnie sytuacje Mlynarski, iles tam lat temu. Kazdy jeden wers, kazda zwrotka tej ponadczasowej piosenki idealnie oddaje obecna sytuacje i moje nastawienie i postanowienie na Nowy Rok: nie poddawac sie, robic swoje, uwazac, ale nie panikowac, byc poinformowanym, ale nie sledzic wiadomosci obsesyjnie, “nie ulegac przedwczesnym niepokojom” bo “mozemy byc w klopocie, ale na rozpaczy dnie, jeszcze nie“. Tutaj slowa calej piosenki:
“Przez kolejne grudnie, maje człowiek goni jak szalony
A za nami pozostaje sto okazji przegapionych
Ktoś wytyka nam co chwilę
W mróz czy w upał, w zimie, w lecie
Szans niedostrzeżonych tyle
I ktoś rację mam, lecz przecież
Jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy
Jeszcze któregoś rana odbijemy się od ściany
Jeszcze wiosenne deszcze obudzą ruń zieloną
Jeszcze zimowe śmiecie na ogniskach wiosny spłoną
Jeszcze w zielone gramy, jeszcze wzrok nam się pali
Jeszcze się nam pokłonią ci, co palcem wygrażali
My możemy być w kłopocie, ale na rozpaczy dnie
Jeszcze nie, długo nie
Więc nie martwmy się, bo w końcu
Nie nam jednym się nie klei
Ważne, by choć raz w miesiącu mieć dyktando u nadziei
Żeby w serca kajeciku po literkach zanotować
I powtarzać sobie cicho takie prościuteńkie słowa
Jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy
Jeszcze się spełnią nasze, piękne dni, marzenia, plany
Tylko nie ulegajmy przedwczesnym niepokojom
Bądźmy jak stare wróble, które stracha się nie boją
Jeszcze w zielone gramy, choć skroń niejedna siwa
Jeszcze sól będzie mądra, a oliwa sprawiedliwa
Różne drogi nas prowadzą, lecz ta która w przepaść rwie
Jeszcze nie, długo nieJeszcze w zielone gramy, chęć życia nam nie zbrzydła
Jeszcze na strychu każdy klei połamane skrzydła
I myśli sobie Ikar, co nie raz już w dół runął
Jakby powiało zdrowo to bym jeszcze raz pofrunął
Jeszcze w zielone gramy, choć życie nam doskwiera
Gramy w nim swoje role, naturszczycy bez suflera
W najróżniejszych sztukach gramy, lecz w tej co się skończy źle
Jeszcze nie, długo nie..”
A tutaj fantastyczna wersja w mistrzowskim wykonaniu aktorow teatru Ateneum: Jeszcze w Zielone Gramy