Zima sie w Texasie zrobila. Ale jaka! Taka zimna, mrozna, bijaca wszelkie rekordy. Zima stulecia, nawet dwoch! Taka co to jej najstarsi kowboje nie pamietaja. Polecialo po minusie, tak do minus pietnastu, do tego zawieje i zamiecie jak to sie w Polsce mowilo. No ja, wychowana w Polsce, zahartowana w Ohio nie takie zimy pamietam i wielkim zaskoczeniem takie -15 dla mnie nie jest. Ale dla wszystkich i wszystkiego tutaj w Texasie owszem. Zima nie tylko zaskoczyla drogowcow, ale rowniez siec energetyczna, kanalizacyjna, telefoniczna i internetowa. Czyli mniej wiecej wszystko.
Ci ktorzy musieli wyjechac na drogi utkneli w korkach spowodowanych wypadkami, zamknieciem drog, oblodzonymi mostami. W Fort Worth doszlo do jednego z najwiekszych karamboli w Stanach. 133 samochody, 6 ofiar smiertelnych, mnostwo rannych. Samochody, TIRy, ciezarowki jedna na drugiej. Po prostu nie bylo mozliwosci wyhamowania, taka lodowka na drodze. Do tego dochodzi brak odpowiednich opon, napedu na 4 kola, a czasem takze brak wyobrazni kierowcow nieprzyzwyczajonych do jazdy w sniegu i mrozie.
Padla siec energetyczna. Z wielu powodow. Zwyczajnie zamrazly wiatraki generujace spora czesc energii, zamarzly transformatory te energie przenoszace, zamarzly podobno nawet odwierty z ktorych wydobywa sie rope. I tak, ironicznie, w stanie, ktory jest czolowym producentem ropy i gazu ziemnego, zabraklo ‘powera’. Skutki natychmiast odczuli wszyscy. Jedni mniej inni bardziej. U nas akurat zastosowano tzw. kontrolowane ‘blackouts’. Cos jak zabawa w ciuciubabke: godzine swiatlo jest – godzine go nie ma. I tak uwazamy sie za szczesliwcow, bo nie jest zle. Przez godzine dom nie zdazy sie za bardzo wychlodzic, lodowka sie nie rozmrozi. Do tego kuchenke mamy gazowa, mozna cos ugotwac czy podgrzac. Inni maja gorzej. O wiele gorzej. Znajomi z Houston pradu nie maja od 40 godzin. To juz troszke przesada. Inni znajomi przeprowadzili sie tymczasowo do hotelu. Nie zazdroszcze ludziom z malutkimi dziecmi czy osobom starszym. Oczywiscie wylalo sie morze pomyj na firme energetyczna. I chyba slusznie. Kompletnie byli nieprzygotowani na taki obrot spraw, mimo, ze prognozy byly juz co najmniej od tygodnia. Oczywiscie temat rowniez zostal szybko upolityczniony, ze tak oto republikanskie wladze Texasu radza sobie z problemem, ze nie bylo nakladow na infrastrukture juz od lat (to prawda), ze spolki energetyczne pozbawione byly jakiegokolwiek nadzoru stanowego co doprowadzilo do bogacenia sie wlascicieli kosztem remontow sieci i zabezpieczenia przed zima. Do tego ponoc Texas zrezygnowal z wszelakich umow partnerskich z innymi stanami, bo przeciez jako potentat naftowy, sam sobie poradzi. Prawda jest pewnie gdzies po srodku, nie wiem czy akurat Demokraci ten problem inaczej by rozwiazali. Zima w Texasie zdarza sie raz na ruski rok, zwyczjnie nie oplaca sie inwestowac w infrastrukture do odsniezania, nagrzewania wiatrakow, etc. Ktos pewnie zwyczajnie przekalkulowal, ze ryzyko takiego snieznego armagedonu jak obecnie jest b. male i fundusze przekierowano gdzie indziej.
Tak wiec trzeba przeczekac jakos te kilka dni zimy. W domu chlodno, bo pradu jak na lekarstwo, poza tym trzeba oszczedzac, bo inni w ogole nie maja. Antosia u dziadkow, ktorzy na cale szczescie maja prad caly czas. My tymczasem grzejemy sie pod sterta kolder, we trojke w jednym lozku (bo cieplej). Gdy tylko wlacza sie prad, ratujemy sie goraca herbata czy goracym rosolem. I marzymy, ze to juz ostatnia przerwa w dostawie, ze za chwile wszystko wroci do normy. Udalo nam sie nawet troszke skorzystac ze sniegu, zjechac z gorki na tzw. “bieda-sankach”, czyli pokrywach od pudel, porzucac sie sniezkami i podziwiac zamarzniete jezioro i park pieknie przykryty sniegiem. Szybko jednak ewakuowalismy sie do domu na ciepla zupke;). Jak to mowia, zima jest fajna, na chwilke, na godzine, przez okno;).
Niektorzy twierdza, ze Covid nie wystarczyl zeby Texanczycy siedzieli w domach, to im dowalili jeszcze zime, wylaczyli prad, wiec teraz nareszcie wszyscy usiada na tylku. I chyba juz nikt nie bedzie twierdzil, ze wirus jest wymyslony, ze globalne ocieplenie to bzdury, a natura obronic sie nie potrafi. Wlasnie nam pokazala jak potrafi. Troche sniegu, troche mrozu i zycie przewrocone do gory nogami.


