Homecoming 2021

Pierwsza powazna szkolna potancowka za nami. Ami zadowolona, bylo fajnie. Z tej gali zrobilo sie niemalze wydarzenie na caly weekend, a zdecydowanie na cala sobote. Amelia z Ana zaczely przygotowania dosyc wczesnie. Makijaze, krecenie wlosow, sztuczne rzesy, cala oprawa. I okazalo sie ze matka sie przydaje, co chwile tylko prosily: mamo pomoz z makijazem, z rzesami, z wlosami, zapnij sukienke, popraw buty, . A mialam byc niepotrzebna i nie wchodzic mlodziezy w droge;). Wystrojone i wymalowane, dziewczyny pojechaly spotkac sie z cala grupa i porobic sobie zdjecia w parku. Po “sesji”, cala grupa pojechala na kolacje do Meksykanskiej restauracji, a po kolacji pojechaly na zabawe. Nadwornym “Uberem” byl Anderson, tata Any, a nasz dobry, Brazylijski znajomy;). Z wielka przyjemnoscia szoferwal mlodziezy przez caly wieczor, zapewnial zimne napoje oraz swietna, dyskotekowa atmosfere w aucie, ktore na ten wieczor zamienilo sie w “party bus”, lacznie z kula dyskotekowa;). Dziewczyny zadowolone.

Sama impreza podobno super, byly tance, jakies przekaski, fajna muzyka. W/g Ami ludzie o dziwo nie siedzieli z nosem wlepionym w telefony, ale naprawde sie bawili. Po zabawie, Ami tylko wpadla do domu przebrac sie i popedzila na ‘sleepover’ do kolezanki. Wrocila na drugi dzien kolo poludnia zmeczona i niewyspana, bo wiadomo, gadaly przez cala noc i spania to raczej nie bylo;).

Wrzesien

Dlugi weekend za nami. Spedzilismy go bardzo pozytecznie. W koncu to “swieto pracy”, wiec jak lepiej spedzic taki weekend niz pracujac. Najlpiej fizycznie;). Mielismy wielka ochote wyskoczyc gdzies na ten dlugi weekend, ale Hub jakies tam spotkania ze studentami mial w niedziele, wiec troche weekend rozwalony. Nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo, przynajmniej kilka “projektow” domowych odhaczonych. Wysprzatalismy dom, nawet okno w kuchni umylam/firanki upralam, akrobacji troche na drabinie powyczynialam, miesnie bola mnie do dzisiaj:-) Hub sprzatnal garaz, upral dywan, ogarnal backyard. Przy obecnych upalach wszelkie tego typu prace to nie lada wysilek, pod wieczor padlismy jak wazki.

Tesciowie wrocili z Polski. Cali, zdrowi, zadowoleni. My rowniez. Wszelka pomoc sie przyda bo szkoly i zajecia ruszyly pelna para i grafik sie powoli zageszcza, szczegolnie, ze niektore zajecia – jak np. Ameliowa Matematyka – juz wymagaja stawienia sie na zajecia osobiscie. No wiec tego wozenia/przywozenia robi sie troche, wiec dziadzius-Uber, jak z nieba nam spadl.

Za tydzien Ami ma “homecoming”. To taka wielka, szkolna gala. Najpierw obowiazkowo mecz futbolowy, a wieczorem zabawa taneczna w specjalnie wynajetej sali. No i oczywiscie cala oprawa: kiecki, obcasy, makijaze. To tak naprawde taki pierwszy szkolny bal, wiec wszyscy wczuwaja sie na maxa. Nie wiem kto bardziej: dzieciaki czy rodzice. My polowanie na sukienke zaczelysmy juz dawno. Cala jedna niedziele przejechalysmy Dallas wszerz i wzdluz, Ami kilkadziesiat sukni przymierzyla, ale zadna nam nie pasowala. Po 6 godzinach polowania, wrocilysmy do domu i zamowilysmy sukienke “online”. Na zdjeciu wyglada slicznie, okaze sie co bedzie w rzeczywistosci – bo jeszcze nie przyszla. Jako plan “B”, Ami ma jeszcze inna cekinowa sukienke, tez moze ja zalozyc z “braku laku. Brakowalo nam butow, wiec wczoraj jeszcze przejazdzke po sklepach zaliczylysmy. Zabralysmy Ane, ktora potrzebowala i sukienki i butow. Mniej wiecej chyba wszystkie nastolatki z okolicy byly w centrum handlowym w poszukiwaniu butow i sukienek. Mozna sobie wyobrazic co sie dzialo: dzikie tlumy, kolejki do przymierzalni, przebrany asortyment. Misja skonczyla sie jako takim sukcesem. Blyszczace buty nabyte, a i Ana mala czarna na specjalna okazje znalazla dla siebie. Nie do konca chcialam spedzic jedyny wolny dzien w zatloczonym mall’u, ale czego sie nie robi dla dzieci;). Na pocieszenie, Antoska pojezdzila sobie na karuzeli i skorzystala z innych dzieciecych atrakcji i zadowolona byla. Przy okazji shoppingu wsrod nastolatek, nasluchalam sie wzdychania i nastolatkowych madrosci w kolejce do przymierzalni;). I troche sie zalamalam. Jakze inne sa te dzisiejsze dziewczyny ode mnie 15 latniej. Jak dosyc pusto w glowie maja, jak liczy sie blichtr, przechwalanie sie markami, telefonami, nawet kto ma lepszy samochod! Wyglada na to, ze cala madrosc zyciowa czerpie sie obecnie z Tik-Tok’a czy Snapchata, a najbardziej “cool” jest ten kto ma najwiecej “lajkow” na Instagramie;). Niby to wiedzialam, bo z Meli czesto na te tematy dyskutujemy, ale uslyszec na wlasne uszy od grupy nastolatek – jakos tak dolujaco to zabrzmialo. I pocieszam sie tylko tym, ze moze to takie zbiorowe popisy byly – ktora bardziej jest “cool”, ze moze to dobre dziewczyny sa, tylko w grupie taki szpan. Meli tez czesto ze swoja “banda” gdzies tam lazi i wyobrazilam sobie jak i oni sie wymadrzaja. I zaraz Meli trulam, zeby bron Boze ona tak sie nie zachowywala bo to niefajne jest. Moje wywody zostaly skwitowane typowym “Oj Mama”;). Ot, nastoletni swiat!