Przyśniło mi się, że jestem w jakimś dużym mieście. Domy z czerwonej cegły. Dużo ulic, a ja wiem, że tu mieszka moja śp. Siostra. Wiem, że jej mieszkanie jest malutkie i znajduje się w suterenie. Mijam kolejne ulice i nagle przypominam sobie, że przecież trzeba do niej zadzwonić, ale nie mogę znaleźć numeru telefonu.
Taki sen lub podobny do tego powtarza się co jakiś czas. Moja Siostra nie żyje już 8 lat, a mnie wciąż trudno jest się z tym pogodzić.
Kiedyś przyśniło mi się, że Ją spotkałam. Wiedziałam o tym, że jest już w innym świecie i zapytałam, jak tam jej jest. Coś odpowiedziała, ale zobaczyłam, że nie jest pełna zachwytu. Nagle obie znalazłyśmy się przed bardzo wysokim budynkiem przypominającym kościół. Pomyślałam, że to stacja kolejowa i zapytałam Siostry: - Czy to ta? - Nie! odpowiedziała i zaprowadziła mnie do murku otaczającego teren budynku. Pokazała mi maleńką iskierkę świecącą w oddali i powiedziała: - To ta! Jestem głęboko przekonana, że to jest moja stacja. Od tamtego czasu minęło już wiele lat i nie wiem, gdzie jest ta stacja dzisiaj. Mam nadzieję, że jest jeszcze daleko. Podoba mi się tu na świecie. Moje życie płynie spokojnie i dosyć monotonnie. Ale to ja decyduję o tym, jakie ono jest i jakie będzie jutro. Przynajmniej próbuję decydować.
Ostatnio u nas jest szaleństwo przetwórcze. Dziś zmełłam obrane i umyte warzywa łącznie z liśćmi, dodałam sporo soli i napełniłam zieloną gizdrą słoiczki. Wierzch posypałam jeszcze warstewką soli, bo zmieloną zieleninę chcę przechować bez pasteryzowania. Będzie jak znalazł w okresie zimy do różnych sosów i zup. Dziś, aby wypróbować ten nowy sposób przechowywania warzyw, podsmażyłam rozdrobnione mięso z kurczaka, poddusiłam je i dodałam zmielonych warzyw. Jutro dodam trochę śmietany i obiad będzie prawie gotowy. Wystarczy ugotować tylko trochę ziemniaków lub kaszy.
💓💓💓💓💓💓💓💓💓💓💓💓💓💓💓💓💓💓💓💓💓💓💓💓💓💓💓💓💓💓💓💓💓💓💓💓💓💓💓💓💓
Czas robienia przetworów się kończy. Jeszcze zrobię gruszki marynowane i przerzucam się na zupełnie inne zajęcia. Będę ćwiczyła systematycznie mięśnie i mózg. Mięśnie to systematyczne poranne ćwiczenia - rozciąganie ciała w różnych kierunkach, w pozycji stojącej i siedzącej na podłodze. Ćwiczenie mózgu - to powtarzanie sobie wiedzy polonistycznej i próba rozrysowania tej wiedzy w postaci mapek myśli. Poza tym daję sobie prawo do robienia takich rzeczy, które wcześniej uznałam za zbyt ryzykowne. Np. może........ Na razie nie będę określała, co to może być. Niech moja intuicja coś mi podpowie.










