„Kat Hitlera” Max Czornyj

Lubicie książki oparte na faktach, które przerażają bardziej niż niejedna fikcja literacka? Ja zawsze czytam takie historie z wielkim zainteresowaniem, w dodatku Max Czornyj potrafi mnie tak zaciekawić swoim stylem pisania takiego typu książek, że pochłaniam je naprawdę szybko. Tym sposobem mam za sobą kolejną jego opowieść opisującą okrutne zbrodnie, które miały miejsce naprawdę. Jest nią „Kat Hilera” należąca do serii zbrodniarzy hitlerowskich. Tak więc nie przedłużając, zapraszam na recenzję!



„Kat Hitlera” Max Czornyj
Johann Reichhart był niemieckim katem, który zabijał szybko i skutecznie jak nikt inny. Płeć i wiek ofiary, ani powód skazania, nie miały dla niego znaczenia. Pozbawił życia co najmniej 3165 osób. Ustanowił makabryczne rekordy, w które trudno jest uwierzyć. Niestety ta historia wydarzyła się naprawdę, a jej świadkowie wciąż żyją...

„Kat Hitlera” Max Czornyj
W książce narracja prowadzona jest w pierwszej osobie, co bardzo mi się podobało, bo dzięki temu historia Johanna Reichharta była dla mnie bardzo obrazowa. Książkę tę czyta się błyskawicznie ze względu na krótkie rozdziały i styl pisania autora, który potrafi zaciekawić. Tytułowy kat został przedstawiony jako człowiek, który bez skrupułów dopuszczał się zbrodni skazanych osób i w ten sposób wykonywał wyroki ustanowione przez sąd. Jego liczba ofiar jest szokująca, choć mimo to, że zabijał, był człowiekiem niewinnym, który z zimną krwią wykonywał swoją pracę. Sprawował swoją funkcję przed wojną, w czasie wojny, a także krótko po niej. Podczas czytania występowały drastyczne opisy zamordowanych osób, aż trudno było mi uwierzyć, w to, że to wszystko miało miejsce naprawdę. Dzięki tej książce nie tylko dowiedziałam się o istnieniu takiego człowieka jak Johann Reichhart, ale też dowiedziałam się tego, jak wyglądała praca kata. Tak więc, po raz kolejny Max Czornyj mocno mnie zainteresował przerażającą historią opartą na faktach.

„Kat Hitlera” Max Czornyj
„Kat Hitlera” jest książka opowiadającą przerażającą historię, która wydarzyła się naprawdę. Czyta się ją błyskawicznie, potrafi ona zaciekawić i mocno zszokować. Jeśli lubicie historie oparte na faktach i nie przeszkadzają Wam drastyczne opisy, to bardzo polecam Wam tę książkę!

„Do trzech razy serce” Krystyna Mirek

Lubicie książki opisujące losy kobiet w różnych przedziałach wiekowych? Ja lubię, dlatego postanowiłam przeczytać kolejną część opowieści o pewnych trzech kobietach mieszkających w jednym domu, czyli „Do trzech razy serce” Krystyny Mirek. Jakie przygody spotkały te kobiety tym razem? Jeśli Was to ciekawi, to zapraszam na recenzję!


„Do trzech razy serce” Krystyna Mirek
Klara oraz jej babcia Łucja cierpią z powodu mężczyzn. Klara zakochała się w Maksie, który ukrył przed nią prawdę, z kolei Łucja została oszukana, w momencie, kiedy odważyła się wyznać Wiktorowi, co naprawdę czuję. Ania, czyli mama Klary i jednocześnie córka Łucji, jest świadkiem ich podwójnego skandalu, ponieważ życie uczuciowe obu kobiet jest wielką sensacją w małej miejscowości, w której mieszkają. Czy te trzy kobiety, mimo przeciwności losu, z powrotem uwierzą w miłość? Jak zdobyte doświadczenia wpłyną na dalsze życie bohaterek tej powieści?

„Do trzech razy serce” Krystyna Mirek
W książce narracja prowadzona jest w trzeciej osobie. Historię tę czyta się szybko i przyjemnie. Opisuje ona dalsze losy Klary, Ani i Łucji znane z książki „Do trzech razy miłość”. W tej części najwięcej dzieje się w życiu tej najmłodszej oraz tej najstarszej bohaterki, gdyż, jak wiadomo z poprzedniej części, ich życie uczuciowe nie zakończyło się dobrze. Jedna z nich, pomimo wielu wrażeń i przeciwności losu, odnalazła w tej części szczęście w miłości, jednak nie zdradzę Wam która. Znając przyjemne pióro pani Krystyny Mirek, liczę na to, że w kolejnej części, którą z pewnością przeczytam, w życiu kolejnej bohaterki, a także drugoplanowych bohaterów ułoży się wszystko tak, jak powinno.

„Do trzech razy serce” Krystyna Mirek
Do trzech razy serce” jest bardzo przyjemną powieścią obyczajową z ciekawymi wątkami miłosnymi, którą ze względu na wiek bohaterek, polecam kobietom w każdym wieku. Polecam ją też tym, którzy lubią w książkach małomiasteczkowy klimat, w którym wszyscy wszystko o wszystkich wiedzą, czasami na nawet więcej niż osoba będąca ofiarą plotek. Jednak, aby lepiej się wczuć w historię bohaterek, radzę najpierw zapoznać się z poprzednim tomem tej serii. Mnie bardzo zainteresowało życie uczuciowe bohaterek i nie pozostaje mi nic innego, jak tylko czekać na kolejną część, bo jestem bardzo ciekawa ich dalszych przygód!

„Oddałeś mi siebie” Monika Malita-Bekier

Czy związek z osobą, którą się kocha z wzajemnością, zawsze oznacza szczęście? Czy może lepiej tkwić w stabilnej, bezpiecznej relacji bez głębszych uczuć? Do takich refleksji skłoniła mnie książka „Oddałeś mi siebie” Moniki Mality-Bekier, którą właśnie przeczytałam. Główna bohaterka tej powieści naprawdę nie miała łatwego życia uczuciowego... Jeśli jesteście ciekawi więcej na temat tej historii, to zapraszam na recenzję!



„Oddałeś mi siebie” Monika Malita-Bekier
Luiza jest w związku z Dawidem, z którym tworzy spokojny, poukładany, ale i też nudny związek. Pewnego dnia wybierają się ze znajomymi na weekend nad jezioro. Okazuje się, że w tym samym miejscu swój wieczór kawalerski świętuje były chłopak Luizy, z którym łączyła ją gorąca miłość, jednak silna zazdrość sprawiła, że się rozstali. Nagle ich dawne uczucie zaczyna dawać o sobie znać... Czy ich miłość okaże się silniejsza od czegokolwiek? Czy znowu postanowią być razem i tym samym wywrócą życie wielu osób do góry nogami?

„Oddałeś mi siebie” Monika Malita-Bekier
W książce narracja prowadzona jest w trzeciej osobie. Czyta się ją dość szybko, choć historia ta zaczyna się spokojnie. Opisuje zwyczajny związek głównej bohaterki, która nie jest w nim zbyt szczęśliwa. Kiedy w jej życiu pojawia się jej były chłopak, książka ta robi się coraz ciekawsza. Opisane jest ich gorące uczucie, które łączyło ich kiedyś i które odżywa teraz. Nie zabrakło w tym wszystkim pikantnych scenek. Niestety, w historii tej, tak jak w prawdziwym życiu, okazuje się, że nie wszystko jest takie kolorowe... Książka ta opisuje to, jak zazdrość i brak zaufania mogą zniszczyć najpiękniejsze uczucia. Niestety okazuje się też, że sama miłość nie wystarczy, żeby stworzyć szczęśliwy związek. Tak więc opowieść ta opisuje trudną i skomplikowaną, ale i też piękną historię miłosną. Podczas czytania było wiele emocji, szczególnie na końcu... Końcówka tej książki rozbiła mnie psychicznie, a to w moim przypadku nie jest łatwe. Historia ta wzruszyła mnie tak, jak żadnej innej książęce w ostatnim czasie nie udało się wzruszyć.

„Oddałeś mi siebie” Monika Malita-Bekier
Oddałeś mi siebie” jest bardzo emocjonalną książką w sam raz dla tych, którzy lubią wyciskacze łez. Jeśli tak jak ja, lubicie czytać o rozstaniach, powrotach i ogólnie o trudnych historiach miłosnych, to ta książka może Wam się spodobać. Mnie bardzo zainteresowała opisana w niej historia, mimo to, że jej koniec rozwalił mnie psychicznie. Tak więc bardzo polecam tę książkę i radzę Wam przygotować chusteczki, bo z pewnością wzruszy ona największych twardzieli.

„Kobiety z wiatru” Magda Knedler

Na jaką nowość wydawniczą czekaliście ostatnio najbardziej? W moim przypadku był to trzeci tom serii „Ścieżki nadziei” Magdy Knedler, czyli „Kobiety z wiatru”. Tak nie mogłam się tej książki doczekać, że jak tylko wpadła w moje ręce, to od razu zaczęłam ją czytać! Tak więc teraz nie pozostaje mi nic innego jak tylko zaprosić Was na jej recenzję!



„Kobiety z wiatru” Magda Knedler
Prakseda, mimo że jest matką trojaczek, pisze kolejną książkę oraz udziela się towarzysko. Wspiera ona również swojego męża Edgara w jego obowiązkach, które są związane z dziedziczeniem tytułu. Z kolei Edgar niespodziewanie zostaje opiekunem prawnym swojej kuzynki Elżbiety. Co wyniknie z tej opieki i ile ona będzie kosztować jego oraz Praksedę?

Z kolei księżna Aniela korzysta ze swojego statusu towarzyskiego, a także odnawia swoją znajomość z mecenasem Tabęckim. Jakie konsekwencje będzie miała ta znajomość?

Frida, która nie oczekuje za wiele od życia, doświadcza trudnego i pełnego cierpień małżeństwa. Jakie zmiany szykuje dla niej los i jak odmienić się jej życie?

Jak dalej potoczy się pełne przeciwności lodu życie Praksedy, Anieli i Fridy? Jaki związek z ich życiem będzie miał ktoś dawno niewidzialny, kto wrócił zza granicy, aby naprawić swoje błędy z przeszłości?

„Kobiety z wiatru” Magda Knedler
W książce narracja prowadzona jest w trzeciej osobie i dzieli się ona na kilka części. Zakończenie każdej z nich sprawiało, że powieść ta stawała się ciekawsza. Opisane historie każdej z tych trzech, zupełnie różnych od siebie kobiet były bardzo interesujące. Tak jak w poprzednich częściach tej serii, w tej książce tłem był dziewiętnasty wiek, w którym wyraźnie było widać różnice między klasami społecznymi, a mezalians był niedopuszczalny. Ogólnie książka ta potrafi zaciekawić i zaskoczyć. Szczególnie bardzo zaskoczyło mnie pojawienie się pewnej osoby znanej z pierwszej części, o której myślałam, że już nie przeczytam. Wątki miłosne były dla mnie bardzo ciekawie, pełne namiętności, a także zakazanych uczuć oraz zdrad. Zakończenie tej książki było dla mnie pełne wrażeń i nadziei na to, że w życiu głównych bohaterek w końcu wszystko się poukłada i będzie tak, jak powinno być. Ogólnie, ta część, tak jak poprzednie części tej serii była dla mnie wciągająca i bardzo ciekawe. Żałuję, że to już koniec mojego spotkania z bohaterami tej serii, bo z chęcią poczytałabym jeszcze o interesującym i pełnym wrażeń życiu Praksedy, Anieli i Fridy.

„Kobiety z wiatru” Magda Knedler

„Kobiety z wiatru” Magda Knedler

„Kobiety z wiatru” Magda Knedler
„Kobiety z wiatru” jest bardzo ciekawą powieścią obyczajową pełną wątków miłosnych, której akcja dzieje się w dziewiętnastym wieku. Jeśli tak jak ja lubicie takie klimaty, a także pióro Magdy Knedler, to gwarantuję Wam, że ta książka Wam się spodoba! Jednak zanim zdecydujecie się na tę powieść, radzę Wam poznać poprzednie części serii „Ścieżki nadziei” (o ile ich jeszcze nie znacie), aby lepiej poznać bohaterów i zrozumieć ogólną fabułę tej książki.

„Kobiety z wiatru” Magda Knedler

„Max Factor” Fred E. Basten

Czy życie założyciela marki kosmetyków Max Factor jest Wam znane? Lubię się malować, jednak zawsze średnio interesowała mnie jego biografia, do czasu aż dowiedziałam się, że wywodzi się on z miejscowości znajdującej się całkiem blisko mojego miejsca zamieszkania. To właśnie skłoniło mnie do przeczytania jego biografii. Tak więc dzisiaj zapraszam Was na recenzję książki biograficznej, jaką jest „Max Factor”, której autorem jest Fred E. Basten.



„Max Factor” Fred E. Basten
W wieku siedmiu lat Maksymilian Faktorowicz (znany po wielu latach jak Max Factor) sprzedawał przekąski w teatrze w Łodzi. Następnie, będąc jeszcze młodym chłopcem, został pomocnikiem aptekarza, potem perukarza, aż w końcu został fryzjerem. Doświadczenia te skłoniły go do eksperymentowania z kosmetykami, dzięki czemu zrewolucjonizował świat makijażu. Przez pewien czas dbał o wizerunek carskiej rodziny, jednak to w Hollywood zaczęła się jego prawdziwa kariera. Wynalazł tusz do rzęs ze szczoteczką, cienie do powiek, wodoodporny makijaż, słowo make-up, a także wiedział, jak wydobyć kosmetykami prawdziwe piękno. Oprócz tego wymyślił podstawy charakteryzacji filmowej oraz kreował wizerunek największych gwiazd kina. Twarzami jego marki zostały największe gwiazdy, a jego firma kosmetyczna odniosła światowy sukces.

„Max Factor” Fred E. Basten
Biografia Maxa Factora była dla mnie bardzo ciekawa i przeczytałam ją dość szybko. Wynika z niej to, że nie miał on łatwego startu, jego droga do osiągnięcia sukcesu była ciężka i kręta, ale zawsze szybko jego talent wybijał się ponad wszystko, aż osiągnął naprawdę wielki sukces. Czytając tę książkę, podobało mi się to, że można było w niej spotkać wiele interesujących fotografii, które uwieczniły największe osiągnięcia i wspomnienia związane z karierą Maxa Factora. Poza tym Fred E. Basten wykazał się dużą pracą przy pisaniu tej biografii. Pracował on dla Maxa Factora i jego firmy przez wiele lat. Ciekawie przedstawił jego życie za pomocą udostępnionych mu listów, zdjęć, wycinków z gazet i ogólnie przeróżnych materiałów biograficznych, a także notatek służbowych i raportów ze sprzedaży. Tak więc z tej książki można się dowiedzieć naprawdę sporo o życiu zawodowym Maxa Factora.

„Max Factor” Fred E. Basten
„Max Factor” jest bardzo interesującą książką biograficzną, która z pewnością zainteresuje każdego, kto lubi sztukę makijażu. Dzięki niej można poznać historię firmy założonej przez Maxa Factora, a także jego ciekawe życie związane z jego karierą zawodową. Bardzo polecam ją wszystkim, szczególnie tym którzy, tak jak ja, lubią się malować i od lat testują przeróżne kosmetyki do makijażu. Naprawdę warto przeczytać tę książkę i dowiedzieć się więcej o tym Polaku, który odniósł ogromny światowy sukces!

„Rdzeń” Weronika Mathia

Jaki thriller ostatnio wywarł na Was wielkie wrażenie? Ja zawsze staram się wybierać interesujące książki należące do tego gatunku, które zaskakują i szokują, dlatego mnóstwo pozytywnych opinii zachęciło mnie do sięgnięcia po książkę „Rdzeń”, której autorką jest Weronika Mathia. Zobaczmy, zatem czy i moja opinia będzie pozytywna!


 „Rdzeń” Weronika Mathia
Pewnej nocy znika mały Damian i nikt nie wie, co się z nim stało. Kiedy mija jedenaście lat, jego siostra Julia jest pewna, że już nigdy się nie odnajdzie. Aż tu nagle, prawnego dnia, policjanci przyprowadzają go do domu. Czy wraz z pojawieniem się Damiana, miną wszystkie problemy? Okazuje się, że nie... Gdzie przez te wszystkie lata był zaginiony chłopiec i dlaczego zniknął? Czy śledczym uda się odkryć prawdę?

 „Rdzeń” Weronika Mathia
W książce tej można spotkać narrację pierwszoosobową i trzecioosobową. Rozdziały są napisane z perspektywy różnych bohaterów, głównie są to ich wspomnienia z przeszłości opisujące zdarzenia, które miały miejsce dawniej lub te, które mają miejsce obecnie i opisują zagadkę zaginionego chłopca. Podczas czytania z początku może to wydawać się trochę skomplikowane, jednak historia opisana w tej książce szybko wciąga, tak więc dwutorowość i różne perspektywy bohaterów potrafią mocno zainteresować. Motyw zaginięcia chłopca był dla mnie bardzo ciekawy i pełen mylnych tropów. Nie obeszło się w tej książce od rodzinnych tajemnic i kłamstw, które bardzo zszokowały mnie na końcu całej tej historii. Jednak zanim wszystko wyszło na jaw, podczas czytania czuć było napięcie i niepokój spowodowany dziwnym zachowaniem niektórych postaci. Ogólnie bohaterzy tego thrillera nie mieli łatwego życia i to nie tylko chodzi o chłopca, który zaginął, dodatkowo niektórzy musieli mierzyć się z rodzinną przemocą, alkoholizmem lub chorobą alzheimera. W to wszystko ciekawie zostały wplecione zagadnienia związane z astrologią. Tak więc był to dla mnie mocny i wciągający thriller, który pozostanie ze mną na długo.

 „Rdzeń” Weronika Mathia
„Rdzeń” był dla mnie świetnym thrillerem, który pochłonęłam szybko i nie mogłam go odłożyć, póki wszystkie niejasne sytuacje i zagadki z przeszłości nie zostały rozwiązane przez śledczych. Tak więc, jeśli szukacie ciekawego thrillera, który Was zaskoczy i zszokuje, to koniecznie sięgnijcie po tę książkę. Bardzo polecam Wam tę historię, z pewnością dostarczy Wam ona wielu mocnych wrażeń!

 „Rdzeń” Weronika Mathia

„Tajemnicza wiadomość” Mandy Robotham

Czy Wenecja, jako miejsce akcji w książkach, brzmi dla Was interesująco? A może jeszcze bardziej Was to zaciekawi, jeśli akcja ma miejsce w czasach wojennych? Jeśli tak, to mam dzisiaj dla Was recenzję takiej  właśnie powieści historycznej „Tajemnicza wiadomość” Mandy Robotham. Tak więc zapraszam do czytania!



„Tajemnicza wiadomość” Mandy Robotham
Jest 1943 rok. Mieszkająca w Wenecji Stella prowadzi podwójne życie. W ciągu dnia jest maszynistką i tłumaczką pracującą w kwaterze głównej Trzeciej Rzeszy. Jednak w nocy, ryzykując życie, przekazuje cenne informacje dla włoskiego ruchu oporu, a także pisuje na swojej cennej maszynie do podziemnej gazety. Czy niemiecki generał, dla którego Stella pracuje za dnia, zdemaskuje ją? Co zrobi Stella, wiedząc że jej przeszłość jest zagrożona?

Po wielu latach, w 2017 roku, w Bristolu, Luisa znajduje na strychu tajemnicze pudełko. Są w nim zdjęcia, wycinki, tajemnicze zapiski, a także maszyna do pisania. Wie ona o tych rzeczach tylko tyle, że wiążą się one z jej babką Stellą, która w Anglii została pisarką, jednak urodziła się w Wenecji. Aby dowiedzieć się więcej o przeszłości swojej babci, o której nic nie wie, postanawia wyruszyć do Wenecji. Czy spotkany tam historyk z Instytutu Historii Ruchu Oporu pomoże jej dowiedzieć się czegoś o przeszłości Stelli? Kim tak naprawdę była jej babcia i jaką historię skrywała przez tyle lat?

„Tajemnicza wiadomość” Mandy Robotham
W książce tej występują dwie płaszczyzny czasowe. Jedna, opisuje losy Stelli mające miejsce w czasach wojennych, a dokładniej w 1943 roku, z kolei druga płaszczyzna czasowa opisuje współczesne czasy, a w nich życie Luisy, która prowadzi małe śledztwo dotyczące swojej babci. Rozdziały opisujące życie Stelli były bardziej rozbudowane i dlatego też bardziej mnie ciekawiły niż rozdziały, w których występowały czasy współczesne. Ogólnie, jak dla mnie fabuła tej powieści była ciekawa, szczególnie interesująco została opisana rola kobiet we Włoszech, które wykazywały się wielką odwagą w walce z nazistami, działając w ruchu oporu. W tej całej historii nie zabrakło wątku miłosnego, który był dla mnie bardzo interesujący. Jednak niestety mimo wszystko czytało mi się tę książkę bardzo opornie. Momentami usypiała mnie lub musiałam się pilnować, żeby nie odbiegać myślami gdzieś indziej. Tak więc, aby zrozumieć tę całą historię, musiałam się mocno skupić.

„Tajemnicza wiadomość” Mandy Robotham
„Tajemnicza wiadomość” była dla mnie ciekawą książką napisaną w nudny sposób. Styl pisania autorki był dla mnie usypiający i ciężki, jednak myślę, że mogłaby się spodobać ta historia tym, którym nie przeszkadza wolno tocząca się akcja. Tak więc, jeśli lubicie książki z historią w tle wymagające skupienia, w których występuje piękny i ciekawy wątek miłosny, to myślę, że warto przeczytać tę książkę, może akurat Wam bardziej się spodoba niż mnie.

„Powolne spalanie” Paula Hawkins

Znacie thrillery Pauli Hawkins autorki popularnej książki „Dziewczyna z pociągu”. Poznałam jej twórczość wiele lat temu i jej każdy przeczytany przeze mnie thriller był dla mnie mega ciekawy. Czy o przeczytanym niedawno „Powolnym spalaniu” mogę powiedzieć to samo? Jeśli jesteście tego ciekawi, zapraszam na recenzję!



„Powolne spalanie” Paula Hawkins
W barce w Londynie zostają znalezione zwłoki makabrycznie zamordowanego młodego mężczyzny. Według świadków, jako ostatnia z jego barki wyszła Laura, która przeżywa trudne chwile. Z kolei jego zwłoki znalazła Miriam, czyli wścibska sąsiadka, która ma swoje tajemnice przed policją. Jedyną krewną zamordowanego mężczyzny była Carla, która od kilku tygodni opłakuje śmierć innej krewnej. W jaki sposób te trzy kobiety są powiązane z ofiarą? Mimo to, że w ogóle się nie znają, każda z nich została w jakiś sposób skrzywdzona i przez to z różnych powodów noszą w sobie gniew. Czy zło, jakie im wyrządzono, zostanie naprawione? Do czego będą musiały się posunąć, aby odzyskać spokój?

„Powolne spalanie” Paula Hawkins
W książce narracja prowadzona jest w trzeciej osobie. Rozdziały napisane są z perspektywy Laury, Miriam i Carly. Każda z nich był dla mnie bardzo interesującą postacią, skrywającą ciężkie przeżycia z przeszłości. Każda z nich była inna i z początku nie miały one ze sobą nic wspólnego. Najbardziej polubiłam Laurę, która uchodziła za porywczą, a nawet i za niebezpieczną dziewczynę mającą swoje problemy i trzymającą się na uboczu. Czasami śmieszył mnie jej cięty język i riposty, którymi rzucała do przesłuchujących ją policjantów. Z kolei, z początku ciężkie do rozwiązania śledztwo, wokół którego toczyła się akcja, było dla mnie bardzo ciekawe, pełne mylnych tropów i zwrotów akcji. Oczywiście, kiedy już wszystko wyszło na jaw, było to dla mnie dużym zaskoczeniem, kiedy dowiedziałam się tego, kto dopuścił się zbrodni. Okazało się, że bohaterowie tej książki wiele są w stanie zrobić dla najbliższych i według niektórych zemsta jest najlepszym rozwiązaniem. Cała ta opisana historia zaskakuje w trakcie czytania i to nie raz, wciąga, tak, że momentami trudno się od niej oderwać, a po jej przeczytaniu pozostaje mętlik w głowie.

„Powolne spalanie” Paula Hawkins
„Powolne spalanie” jest wciągającym thrillerem, w którym występuje bardzo zagmatwane śledztwo. Zamieszane są w nie ciekawe bohaterki z życiem pełnym tajemnic i mroczną przeszłością. Tak więc, jeśli potrzebujecie książki, która Was wciągnie, zaskoczy, po jej przeczytaniu ciężko będzie Wam zebrać myśli, to ta historia będzie dla Was w sam raz!

„Jak zrozumieć kota” Claire Arrowsmith, Francesca Riccomini

Czy są tu kocie rodzice? Jeśli tak, to już na wstępie muszę Wam polecić poradnik „Jak zrozumieć kota”, którego autorkami są Claire Arrowsmith, Francesca Riccomini. Jak już zapewne wiele osób wie, jestem kocią mamą dziesięcioletniego Maćka, dlatego postanowiłam sięgnąć po ten poradnik, żeby poszerzyć swoją wiedzę o jego nietypowych zachowaniach i w razie potrzeby umieć mu pomóc.



„Jak zrozumieć kota” Claire Arrowsmith, Francesca Riccomini
W poradniku tym zawarte jest 164 pytań i odpowiedzi, które wyjaśniają jak radzić sobie z nietypowymi lub trudnymi zachowaniami kota, który mieszka w domu lub poza nim, a także w nowych miejscach. W odpowiedziach tych wyjaśnione jest między innymi to, jak poradzić sobie z problemami zwierząt żyjących w grupie. Wyjaśnione jest także, jak zapobiegać chorobom lub postępować w nagłych wypadkach. Oprócz tego, w książce tej jest wiele zdjęć i ilustracji, które pomagają zrozumieć opisane rady.

„Jak zrozumieć kota” Claire Arrowsmith, Francesca Riccomini
Według mnie jest to fajny, prosty i przejrzysty poradnik, który w szczegółowy sposób pomaga zrozumieć psychikę kota i jego zachowanie. Pewnie dla osób, które mało mają wspólnego z kotami, niektóre rady mogą zdziwić, a osoby, w których życiu ciągle obecne są koty, za sprawą tego poradnika mogą poszerzyć swoją wiedzę o nich. Tak więc myślę, że warto przeczytać tę książkę jeśli macie koty. Każda z 164 odpowiedzi z pewnością jest bardzo przydatna, ale według mnie najbardziej pomocne mogą okazać się te odpowiedzi, które wyjaśniają, jak postępować i na co zwrócić uwagę, kiedy kot zaczyna się starzeć lub chorować. Dzięki tym odpowiedziom można jak najszybciej pomóc kotom i tym sposobem zapobiec najgorszemu.

„Jak zrozumieć kota” Claire Arrowsmith, Francesca Riccomini
„Jak zrozumieć kota” jest bardzo przydatnym poradnikiem, który ma małą objętość, ale za to świetnie wyjaśnia to, że koty mają niezwykłą osobowość, trzeba tylko je zrozumieć i nauczyć odpowiednio opiekować się nimi. Dzięki tej książce poszerzyłam swoją wiedzę na temat kotów i myślę, że nie raz będę wracać do niektórych z opisanych odpowiedzi. Dzięki niej wiem również, jakie błędy wychowawcze popełniałam w przeszłości i myślę, że za sprawą tego poradnika będę lepszym kocim rodzicem. Tak więc, jeśli macie koty, bardzo polecam Wam tę książkę, opisane w rady z pewnością mogą Wam się przydać.

„Znajomość barterowa” Monika Malita-Bekier, Natalia Waszak-Jurgiel

Lubicie komedie romantyczne? Powiem szczerze, że nie wszystkie przypadają mi do gustu, bo niektóre bywają na siłę śmieszne, jednak zawsze si...