Translate

niedziela, 26 maja 2013

"Bajarz z Marrakeszu" Joydep Roy-Bhattacharya


zdj. własne

Wraz  z głównym bohaterem przenosimy do  Marrakeszu, zwanego Czerwonym Miastem. Na placu Dżama Al –Fna’ opisane są najdrobniejsze szczegóły jakie można tam spotkać. Poczynając od barwnych stoisk na suku, gdzie można kupić dosłownie wszystko , przez kręte  i wąskie uliczki pełne zaułków oraz pobliskie domy. Każde z tych miejsc kryje w sobie nie jedną tajemnicę i jest inspiracją dla bajarzy.

„… Ja sam jestem planszą, na której toczy się gra o moje życie”.

Głownie akcja powieści rozgrywa się na placu Dżama al-Fna’, gdzie pracuje Hasan, który jest bajarzem i snuje opowieści dla swoich słuchaczy. Tematem przewodnim opowieści jest zaginięcie przed paru laty dwójki turystów. Do tej pory nie wiadomo, co się z nimi stało. Hasan wraz ze swoimi znajomymi pracującymi w pobliżu placu próbują rozwikłać zagadkę tajemniczego zaginięcia turystów. Każda z osób, która widziała ową parę opowiada swoją wersję wydarzeń i wspólnie próbują ułożyć całą historię w logiczną całość. Jednak nie jest, to takie proste, jak by się wydawało.
„Kiedy poważne sprawy wymykają się spod kontroli, wówczas te drobne nabierają wielkiego znaczenia”.
Zaginieni turyści byli bardzo charakterystyczni dla lokalnej społeczności . Pomimo tego, że Marrakesz odwiedzają turyści z całego Świata, ta para zwróciła szczególną uwagę na siebie.
Wszyscy ich widzieli, jednak żadna z opowiadających osób nie potrafiła podać ich dokładnego opisu. Jednym kobieta wydawała się być blondynką, jeszcze inni opisywali ją jako brunetkę. Towarzyszącego jej mężczyznę wszyscy postrzegali jako gentelmana, jednak co do wyglądu, również nie byli zgodni.

„…Nawet jeśli wyzwolimy się z więzów czasu, to gubimy się w coraz delikatniejszych splotach wydarzeń, które sami tworzymy”.

Czytelnikom, którzy mieli okazję być w Maroku będzie zdecydowanie łatwiej wczuć się w klimat panujący na placu Dżama.
Ja osobiście miałam okazję tam być i faktycznie jak autor opisuje, wszystko tak wygląda. Niestety nie wiem, co dzieje się po zmroku, ponieważ Marrakesz zwiedzałam  w ciągu dnia i byłam jedynie świadkiem przygotowań do wieczornych pokazów. Dopiero po przeczytaniu tej książki przypomniały mi się słowa przewodnika, który nas oprowadzał , było to ok. godziny 18 , mówił żebyśmy się już zbierali, bo długa droga przed nami.
A może właśnie chodziło o to, że wieczorami jest tam niebezpiecznie?!
Pokazywał słynne miejsce na placu, gdzie występują bębniarze.
„Bajarz z Marrakeszu” jest fikcją literacką, jednak opisy autora, są jak najbardziej prawdziwe, mimo wszystko po przeczytaniu tej książki , nie chciałabym się znaleźć na tym placu po zmroku.
Książka bardzo ciekawa, dobrze się ją czyta, jest to tajemnicza opowieść pełna, niepokoju, tęsknoty, oraz życiowych mądrości.
Definicja miłości według jednego z bohaterów:
...”W takim razie mogę tylko powiedzieć, że miłość przychodzi nagle, spada jak grom z jasnego nieba. Jakby uderzył w ciebie piorun, tak jak ten, który uderzył właśnie w odległy szczyt. Albo jakbyś spadał z dużej wysokości i czuł, że się roztrzaskasz o skały i życie już nigdy nie będzie takie samo.
- Jasne, że nie geniuszu, przecież się zabijesz – powiedział Ahmed”.

środa, 22 maja 2013

"Gra o Ferrin" Katarzyna Michalak


zdj. własne
Przyznam szczerze, że ciężko mi zrecenzować tę powieść. Moje osobiste odczucia co do niej są pozytywne. Książkę się dobrze czyta, chociaż według mnie nie jest tak lekka jak inne powieści pani Kasi .Ale to dobrze, ponieważ dzięki takim powieściom autorka nie pozwala się zaszufladkować.
 Jest wątek miłosny ,akcja, dużo akcji! (Przyznam szczerze, że momentami gubiłam się kto z kim? Za co i dlaczego?)
Opowieść jest  o młodej lekarce Karolinie, nie miejącej najlepszych kontaktów z ordynatorem szpitala, w którym pracuje. Niedoceniana za każdym razem wraca po pracy  zmęczona i wypalona. Pewnego dnia jej życie zmienia się odkąd dostaje wezwanie do wypadku, który okazał się próba samobójczą. Dziewczyna wyskoczyła z 6 piętra, a mimo tego przeżyła. Karolina doznała szoku , ponieważ dziewczyna , którą właśnie reanimowała okazała się bliźniaczo podobna do niej. Lekarka starała się za wszelką cenę uratować życie dziewczyny, niestety w drodze do szpitala pacjentka zmarła. Karolina w bardzo złym stanie psychicznym wraca do domu i tam zastaje Łukasza , syna jej ukochanej ciotki, od którego dowiaduje się, że kobieta odeszła, po czym sprostował swoja wypowiedź widząc zdruzgotaną lekarkę , że tamta nie umarła lecz odeszła po czym wręczył jej prezent od ciotki jakim była paczka z napisem „Dzięki temu trafisz do domu”. W paczce znajdowały się „Kroniki Ferrinu” oraz medalion, który nosiła ciotka Maryla.
Podczas przeglądania książki, bohaterka natknęła się na kod do teleportacji i od tej chwili zaczyna się przygoda w miejscu, gdzie Gra pomiędzy światami toczy się na szachownicy życia. Nie zabraknie emocji to mogę wam zagwarantować. Lekarka przenosząc się do świata istniejącego w jej wyobraźni, przestaje być Karoliną, a staje się Anaelą .

niedziela, 12 maja 2013

„Alibi na szczęście” Anna Ficner- Ogonowska


     

Pełna emocji opowieść o młodej nauczycielce którą dotknęła w życiu rodzinna tragedia.
Hanka kocha morze i stara się przebywać tam jak najczęściej. Właśnie w tym miejscu stara się leczyć swoje wszelkie smutki za pomocą pomarańczowego słońca oraz szumu fal.
Miłość, cierpienie, radość, ból oraz szczęście na przemian się przenikają w tej opowieści.
Ciepła, delikatna krucha kobieta jest nauczycielką w jednym z Warszawskich liceum.
Wyjechała jak zawsze nad morze do znajomej pani Irenki u której od dziecka spędzała wraz z rodziną wakacje.
Niestety obowiązki ją wzywają i musiała wracać do Warszawy, ponieważ czekał ją egzamin poprawkowy jednego z uczniów Mateusza Starskiego , którego nie przepuściła do klasy maturalnej.
Zawsze miła i spokojna Hania przyjaźni się z energiczną i zwariowaną Dominiką, są niczym ogień i woda. Przyjaźnią się od najmłodszych lat. Dominika pochodzi z patologicznej rodziny, Hania  z kochającej i dobrze sytuowanej .Razem się wychowywały i są dla siebie jak siostry.
Pewnego dnia w szkole w której uczy bohaterka na zebraniu klasowym  pojawia się brat Mateusza Starskiego w zastępstwie za swojego ojca, któremu wypadła jakaś pilna sprawa.
Mężczyzna usłyszał od swojego młodszego brata rożne przezwiska dotyczące polonistki, jakie wymyślał z kolegami i na tej podstawie myślał, że będzie miał do czynienia ze starszą wymagającą nauczycielką, która gnębi jego brata. Okazało się zupełnie inaczej, gdy wpadł spóźniony do szkoły ujrzał przed sobą młodą, piękną kobietę na której widok aż zaniemówił, ponieważ nie spodziewał by się nigdy tego co ujrzał. Nie będę zdradzała za wiele szczegółów, ponieważ to jeden z ciekawszych wątków tej powieści…
Od tej pory bohaterka będzie powoli leczyć  się z dawno zagrzebanych wspomnień, które czekały na uporanie się  z nimi  i powrót do normalnej rzeczywistości.
Książka według mnie stanowczo za gruba, spokojnie można by było skrócić ją o co najmniej 200 stron!, ponieważ tam się w kółko dzieje to samo…  Momentami miałam już jej dość. Strasznie długo nic się nie dzieje. A każda sytuacja dotycząca Hanki kończyła się w ten sam sposób.
Książka ma 653 strony, z czego dopiero pod sam koniec dowiadujemy się co tak naprawdę spotkało Hankę i dlaczego tak trudno jej pożegnać się z przeszłością. Przez całą powieść jesteśmy świadkami szarpaniny emocjonalnej, ponieważ Hanka nie uporała się z przeszłością a niespodziewanie los sprawił, że w jej życiu pojawił się mężczyzna, któremu bardzo na niej zależy, niestety proces rekonwalescencji jej ciała i umysłu trwa bardzo długo.

Ciekawość poznania powodu zachowania bohaterki sprawia, że mimo iż męczy i denerwuje czytelnika, wygrywa chęć poznania prawdy.
Książkę dobrze się czytało, mimo że momentami miałam już dość zachowania Hanki , jej niepewność i anemiczne podejście do życia, męczy czytelnika, dopiero pod koniec powieści zostaje wytłumaczone, czym spowodowane jest takie zachowanie bohaterki.