Translate

niedziela, 15 grudnia 2013

„Przepis na szczęście” Katarzyna Michalak



Kolejna książka znakomitej pisarki, która w jednym miejscu połączyła książkę kucharską w której można również przeczytać o losach bohaterek pojawiających się w jej poprzednich powieściach.
Bardzo ciekawy pomysł na takie połączenie. Pani Kasia cały czas mile zaskakuje czytelnika . Dla osób znających poprzednie powieści autorki bardzo pozytywnym  akcentem jest to, że mają możliwość przeczytania o bohaterach z którymi, z pewnością wielu czytelników się utożsamiało. Aczkolwiek dla osób nieznających twórczości pani Michalak sposób w jaki napisane są opowieści również jest dobrze odbierane (piszę to na podstawie opinii znajomej, która nie miała styczności z twórczością autorki, a „Przepisem na szczęście” była zachwycona i czuła niedosyt, dzięki czemu postanowiła zapoznać się z innymi napisanymi przez autorkę książkami ).

"Cztery kobiety, cztery pory roku.
 Miłość, przyjaźń, tęsknoty i marzenia.
 Ciepłe i mądre historie
 okraszone wspaniałymi przepisami "

W wiosennej części poznajemy (bądź wracamy) do losów Lilianny z którą miałyśmy styczność w „Nadziei”.  Następnie w letniej części możemy przeczytać o Bogusi ze „Sklepiku z niespodzianką Bogusia” . Jesień należy do Danusi z „Wiśniowego Dworku” . W części zimowej gościmy u Ewy z serii poziomkowej.
 Wszystkie opowiadania przeplatają się przepisami na pyszności, nawet jeśli nie jesteś mistrzem kuchni, z przepisów umieszczonych w książce bez większych trudności wyczarujesz wspaniałe danie lub deser J     

Ja swój egzemplarz wygrałam w konkursie na blogu  pani Michalak.

„Szczęśliwy pech” Iwona Banach






Książka ta jest dość nietypowa. Zastanawiałam się nawet w jakim gatunku literackim ją umieścić , ale nie jest to łatwe. Jedno jest pewne, czytelnicy tej powieści mogą liczyć na zabawne wątki, momentami tak nieprawdopodobne, że czytelnik zastanawia się co jeszcze autorka mogła wymyślić?
Muszę przyznać że autorka książki ma nieprawdopodobnie bujną wyobraźnię.

Rafał  wynajmuje od czasu do czasu pokoje letnikom, wiedzie sobie sielankowe życie w malowniczej wsi Dębogóra do momentu, kiedy w progu pojawia się Reginalda…..
Kobieta o dość nietypowym imieniu przyjeżdża na wieś w celu napisania swojej powieści. Niestety pojawienie się nowej lokatorki w tym domu niesie za sobą falę nieszczęść o czym przekonacie się czytając powieść.
Wiele sytuacji opisanych w książce grozi utratą życia lub zdrowia, ale jak w bajce zakończenie jest szczęśliwe.
- Nie dotykaj mnie ! – wrzasnął, kuląc się pod ścianą .- powiedz, dlaczego mnie tak walnęłaś?!Przecież nic ci nie zrobiłem!
- To nie ja !słowo daję
Bohaterka wielokrotnie nie zdaje sobie sprawy, że w wielu sytuacjach w jakich uczestniczy to właśnie ona stwarza zagrożenie dla pozostałych, między innymi poprzez swoje roztrzepanie.
Dzięki obecności Regi w miasteczku , nagle przestaje być bezpiecznie. Kradzież, tajemniczy mafioso , próba otrucia- to tylko nieliczne problemy z jakimi muszą się zmierzyć mieszkańcy i policja.
Wbrew pozorom jest to historia miłosna.
Wszystko to okraszone ogromną ilością humoru, czytając tę książkę nie miałam momentami siły się śmiać. Dlatego warto się zastanowić nad czytaniem jej w środkach komunikacji miejskiej, bo może to być różnie odebrane .