Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tutorial. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tutorial. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 stycznia 2016

Babeczki dla ptaków - DIY


Od kilku dni Wrocław okrywa śniegowa kołderka. Ledwie trochę posypało, zewsząd zleciały się ptasiory i zaczęły zaglądać do okna. W tym roku oprócz dwóch karmników z ziarenkami, na naszym drzewie pojawiły się smalcowe babeczki. Robi się je łatwo, a zlatują się do nich rozmaite ptaki: sikory bogatki i modraszki, kowaliki a nawet dzięcioły.

Jak je wykonać? Należy kupić kilka kostek najzwyklejszego smalcu oraz różne ziarna, np. pszenicę, słonecznik, kaszę, płatki owsiane itp. Smalec w misce lekko pogrzać, by można go było swobodnie wymieszać z ziarnami.


Następnie papkę przełożyć do opakowań po jogurtach lub foremek na babeczki, mocno uklepać i wstawić do lodówki. Sznurek lub tasiemkę można włożyć w taki ciepły jeszcze smalec, albo później zrobić otwór za pomocą noża lub drutu do wełny.

  


A potem już tylko powiesić w dogodnym miejscu i obserwować, jak się zlatują głodomory.





środa, 7 października 2015

Jak wykorzystać puszki po powojnikach DIY



Piękne latem powojniki i jesienią mogą nam dać wiele radości. Po przekwitnięciu zostawiają na pędach puszyste "czuprynki", z których można robić bukiety i wianki. Wystarczy naciąć pędów przekwitłych powojników i ściąć każdą z czuprynek tuż przy połączeniu z głównym pędem (tak, żeby gałązka z czuprynką była maksymalnie długa). A potem, wedle fantazji, można wplatać je w wiklinowe czy słomiane wieńce, wiązać w bukiety dekoracyjną wstążką lub rafią, albo wypełniać nimi naczynia.

Ja zdecydowałam się ułożyć z nich puchaty bukiet w pękatym, miedzianym naczyniu na trzech nóżkach.

PS Zapraszam na moje nostalgiczne Candy :)







środa, 19 listopada 2014

Druk na tkaninie i poduszka z rudzikiem


Spróbowałam i chcę także Was zachęcić. Otóż zaczęłam drukować obrazki bezpośrednio na materiale. I to zwykłą laserową drukarką. Dotąd nanosiłam wydruki metodą transferu. Wydawało mi się, że druk bezpośredni wymaga wyjątkowej drukarki. Otóż nie. Domowa, biurowa - każda się nadaje. Jedynie format nas ogranicza, bo nie można drukować na powierzchni większej niż kartka w drukarce, czyli w moim przypadku A4. Przeszłam cały proces kilka razy, popełniłam parę błędów i nimi też się dziś podzielę.

Oto jak wygląda cały proces:
1) Znajdujemy ładny obrazek. Może być biało czarny lub kolorowy.
2) Na kartce A 4 naklejamy docięty do tego formatu materiał np. len czy bawełnę. Świetnie nadają się stare poszewki na pościel. Początkowo klej nanosiłam tylko na rogach i pośrodku. To był błąd bo drukarka zawija materiał i pokrywa go wybranym przez siebie kolorem, co widać poniżej. Warto zatem przejechać sztyftem z klejem nie tylko pośrodku ale też wzdłuż wszystkich krawędzi kartki.

3) Usuwamy wszystkie ewentualne odstające nitki, żeby nie zostały w drukarce.
4) Wsadzamy całość do przegródki z papierem pamiętając o tym, gdzie będzie pole zadruku.
5) Drukujemy i poskramiamy niecierpliwość, bo wydruk trzeba delikatnie odkleić od papieru i odstawić do wyschnięcia.
6) Wyschnięty wydruk pokrywamy medium (ja użyłam Textil Medium Marabu kupionego w internetowym sklepie dla plastyków tempera.pl) przy pomocy pędzelka. Za pierwszym razem pokryłam go nie dość dokładnie i po wypraniu obrazka na wydruku pojawiły się białe plamy, co widać poniżej na lewym ptaszku (ma plamki na pomarańczowych polikach). Kolejne wydruku pokrywałam medium już dwukrotnie dbając o dokładność i efekt jest dużo lepszy (ptaszek po prawej). Podwójne krycie daje też taki efekt, że po cięciu nożycami w miejscu pokrycia tkanina się nie strzępi.


7) Ponownie czekamy a kiedy całość wyschnie można obrazek wykorzystać w miejscu przeznaczenia lub wcześniej wyprać. Ja te przeznaczone na poduszki wyprałam, bo stwierdziłam, że jeśli ma coś się sprać, to wolę o tym wiedzieć przed uszyciem poduszki ;)
8) I tyle! Teraz można już szaleć z wyobraźnią.

Oto pierwsze dzieło: poduszka z rudzikiem - ptaszkiem, który urzeka mnie swoją urodą. Ciekawa jestem Waszej opinii.



czwartek, 9 maja 2013

Pies i kot pod jednym dachem



"Jak pies z kotem" w cale nie musi oznaczać domowej tragedii. Postanowiłam opowiedzieć, jak udało się nam pogodzić te dwa gatunki. Rok temu, jako szczęśliwi posiadacze czteroletniego sznaucera, postanowiliśmy przygarnąć kociątko. Gorączkowo szukałam wtedy w internecie wszelkich informacji od osób, którym udało się takie karkołomne przedsięwzięcie. Niestety nie było tego wiele, stąd pomysł by opisać swoje doświadczenia.

Po pierwsze kupiłam psu kaganiec. Już to było wyzwaniem, bo nasz pies nigdy w życiu nie miał na sobie kagańca. Zakładaliśmy mu go przez kilka dni, codziennie na paręnaście minut.

Pojechaliśmy po kotka. Wzięliśmy ze sobą torbę na kota i tam wyścieliliśmy mu legowisko kocykiem z miejsca jego narodzin, żeby zapach matki dał mu poczucie bezpieczeństwa.

Po przyjeździe kotek spoczął na kocu koło mnie, a psa (w kagańcu) wzięłam na kolana, żeby czuł się ważny. Robiliśmy tak kilka razy dziennie, a potem kota separowaliśmy w innym pokoju, żeby pies nie miał do niego dostępu.

Przez pierwszych kilka dni pies w czasie kontaktu z kotem stawał nad nim spięty i nastroszony. Mimo swego miłego charakteru wyglądał na takiego, który chciałby zagryźć rywala przy pierwszej okazji. Nie reagował na bodźce np. nasze nawoływanie, karmienie przysmakami itp. Przy najmniejszym ruchu kota pies warczał i przygniatał go. Próbował też rozpaczliwie ściągnąć kaganiec. Prawdę mówiąc byłam załamana i myślałam już, że popełniliśmy błąd.

W końcu po paru dniach pies zaczął "odpuszczać". Dalej bacznie przyglądał się kotu, ale reagował też na dzwonek do drzwi i na nasze nawoływania. Zaczęliśmy ściągać mu kaganiec w momentach, kiedy byliśmy obok zwierzaków. Potem kładliśmy je obok siebie na kanapie i pilnowaliśmy, żeby w razie ruchu kota, pies nie reagował nerwowo.

Minęło kolejnych parę dni. Zwierzaki zaczęły chodzić swobodnie obok siebie. Nie pozwalaliśmy kotu podchodzić do psiej miski ani jego legowiska.

I tak, krok po kroku udało się ułożyć sobie życie w nowym składzie. Dziś kot "rządzi" psem. Gramoli się na jego legowisko, wylizuje po nim miskę a od czasu do czasu pozoruje ofiarę polowania uciekając po podwórku a potem dając się upolować psu. (Po takim polowaniu pies trąca go nosem i zachęca do dalszej gonitwy).

Kot i pies na jednej podusi - cudowny widok. I - jak widać po naszych doświadczeniach - całkiem realny. :) a

niedziela, 21 kwietnia 2013

Tablica z korków



Korek od wina...ile miłych skojarzeń! Do tego piękny kształt, ciekawa faktura i miły sercu napis. Nic dziwnego, że tak szkoda go wyrzucić. Dla wszystkich, którzy tak jak ja nie mogą pożegnać się z korkami, krótki kurs przygotowania tablicy na domowe ogłoszenia.

Krok 1 - Przygotowujemy powierzchnię. Może to być stara tablica korkowa, jak na zdjęciu, ale też każda inna sztywna powierzchnia np. deska. Przecieramy ją wilgotną ściereczką lub odkurzamy.
Krok 2 - Zebrane wcześniej korki przekrawamy wzdłuż na dwie połowy. Czynność nie jest łatwa, toteż dobrze ją zlecić jakiemuś mężczyźnie.
Krok 3 - Układamy sobie te połówki na przygotowanej wcześniej powierzchni. Warto zaburzyć grzeczny szyk i czasem układać je w pionie a czasem w poziomie. Lepiej nie przyklejać korków od razu, bo może okazać się, że gdzieś powstaną luki nie do wypełnienia.
Krok 4 - Kiedy efekt jest zadowalający, podklejamy korki - jeden po drugim - klejem do drewna.
Krok 5 - Na naklejone korki kładziemy deskę i obciążamy ją. Dzięki temu wszystkie ładnie przykleją cię do powierzchni.
Potem zostaje już tylko znalezienie zastosowania dla takiej tablicy. Ja powiesiłam ją na bocznej ścianie kuchennej szafy i wykorzystuję na notatki i inne papierzyska.

środa, 20 marca 2013

Szafeczka na przyprawy



Od dłuższego czasu zastanawiałam się, gdzie zamknąć słoiczki z przyprawami. Dotąd stały na półeczce chętnie poddając się działaniu kurzu. Chciałam włożyć je do zamykanej szafki i uwolnić się od żmudnego sprzątania. Niestety duża witrynka nie wchodziła w grę, a niczego małego z drzwiczkami nie udało mi się kupić. W końcu, jak u pomysłowego Dobromira, nowy pomysł zastukał mi do głowy. Postanowiłam wykorzystać skrzynkę po winie.

Wykorzystałam taką potrójną, sosnową. Najpierw ją przetarłam papierem ściernym, potem pomalowałam na waniliowo metodą suchego pędzla. W końcu ozdobiłam paskiem z gliny ozdobionej motywem koronki.



wtorek, 26 lutego 2013

Ściereczki z printem



Zakosztowałam w printach. Aż mnie ręce świerzbią, kiedy widzę jakieś duże pozbawione ozdób powierzchnie materiału. Nadarzyła się dobra okazja, bo wybieram się właśnie na imieniny i szukałam pomysłu na prezent. A że solenizantka to kobieta (na szczęście), która bardzo lubi ciągle upiększać swoje mieszkanie (na szczęście), pomyślałam że kuchenne ściereczki mogą być idealnym prezentem.

Najgorzej było znaleźć ściereczki bez ozdób lub zdobione bardzo skromnie. Na pomoc przyszła Ikea z ich najbardziej prostą i najtańszą ściereczka - białą z wąskimi czerwonymi paskami po bokach.

Wybrałam francuskie napisy z http://www.graphicsfairy-diy.com/. Każda ściereczka dostała inny napis (kurs nakładania printów w poście o worku na bagietki). Wszystkie razem i każda z osobna wyglądają bardzo dobrze.

Po wyprasowaniu ściereczki zwinęłam w rulony, związałam czerwonym sznurkiem i włożyłam do metalowej osłonki na kwiaty.





czwartek, 21 lutego 2013

Worek na bagietki ozdobiony printem


Bardzo podoba mi się dekorowanie printami. Zawsze jednak myślałam, że to bardzo trudna sztuka dostępna tylko dla wyjątkowo zdolnych. Toteż słałam tęskne spojrzenia na zdjęcia umieszczane na rozmaitych blogach i wyobrażałam sobie jakby to było pięknie...

W końcu zmierzyłam się z wyzwaniem i okazało się, że strach ma wielkie oczy. Udało się znaleźć w sieci całkiem sporo printów, także tych już w lustrzanym odbiciu.

Na pierwszy ogień poszedł wzór ze sztućcami. Postanowiłam umieścić go na białym płótnie, a następnie zrobić z niego worek na pieczywo ze szczególnym uwzględnieniem bagietek, które zawsze mocno zawadzają i nigdzie się nie mieszczą.

Oto krok po kroku, jak poradzić sobie z zadaniem:
Krok 1: Znaleźć rysunek w czarno białej tonacji. Jeśli chcemy posługiwać się techniką Nitro (tak jak ja), a rysunek zawiera napisy, trzeba szukać jego lustrzanego odbicia lub zrobić je samemu.
Krok 2; Wydrukować go na drukarce laserowej.
Krok 3: Na sztywnej i grubej podkładce (Ja użyłam bocznej ścianki starego czyt. niepotrzebnego biurka.)przykleić tkaninę, którą chcemy ozdobić. Najlepiej umocować ją za pomocą papierowej taśmy klejącej.
Krok 4: Na tkaninę nalepić kartkę z printem, również za pomocą papierowej taśmy. (Uwaga: Taśma nie powinna zachodzić na pole wydruku.) Kartka powinna być skierowana wydrukiem w stronę tkaniny.
Krok 5: W rozpuszczalniku nitro zamoczyć tamponik ze szmatki lub gąbki i mocno stemplować nim kartkę z wydrukiem. Trzeba nie tylko dość mocno naciskać, ale też co kilka "stępli" ponownie zamaczać szmatkę.



Krok 6: Po zamoczeniu całego nadruku (będzie widoczny elegancko przez mokrą kartkę) należy delikatnie odkleić jeden z narożników i zajrzeć pod kartkę, czy nadruk naniósł się, jak należy, na tkaninę. Jeśli nie - powtarzamy tamponowanie.
Krok 7: Odkleić kartkę, potem tkaninę. Trzeba ją wysuszyć a potem warto jeszcze wyprać zanim podda się ją dalszym pracom.


Uszyłam podłużny worek. Doszyłam do niego tkaninę w groszki podwójnie złożoną, by środkiem poprowadzić tunel dla tasiemki. Całość wyszła tak obiecująco, że pognałam od razu po bagietki, żeby sprawdzić go w praktyce. Od wczoraj nam służy i cieszy oko.



środa, 9 stycznia 2013

Stara szafka jak nowa

Jakiś czas temu weszłam w posiadanie starej witrynki, kupionej na pchlim targu. Kształt miała ładny, ale kolor paskudny - ciemny brąz. I brakowało jej szybki. Przez jakiś czas poleżała sobie w garażu czekając na wyrok. W końcu padło, że pomaluję ją na jasny kolor i wykorzystam w kuchni. Moja niestrudzona mama wzięła na siebie starcie wierzchniej warstwy. Ja natomiast udałam się do sklepu firmowego Tikkurila i kupiłam mieszaną na miejscu farbę o jasno waniliowym, niemal białym kolorze.



Pomalowałam szafkę metodą suchego pędzla, zostawiając gdzie nie-gdzie małe prześwity. Efekt ogólny wyszedł bardzo obiecujący, a farby zostało tyle że będę teraz wszystko przemalowywać na ten kolor.

Trochę o metodzie suchego pędzla:
1. Farbę nakładamy na przetartą powierzchnię
2. Kiedy zamoczymy pędzel w farbie, najpierw go starannie wycieramy o brzeg puszki. Tak, by na pędzlu był tylko ślad po farbie.
3. Następnie przecieramy pędzlem drewnianą powierzchnię wzdłuż słojów. Kilka razy, ciągle zaczynając w tym samym miejscu i ciągnąc w kierunku zgodnym z poprzednim pociągnięciem.
4. W miejscach gdzie styka się kilka powierzchni np. w narożnikach, można delikatnie przejechać w poprzek słojów pędzlem. Jeśli zostanie tam zbyt gruby ślad farby, trzeba ją rozprowadzić już zgodnie ze słojami.
5. Farbę trzeba nakładać tak, by zostały mniej pokryte nią smugi. Wtedy mebel wygląda na stary, czyli "z duszą".