piątek, 12 lutego 2021

Weekend

 nareszcie, Kochany Pamiętniczku :)
To był zaiste szalony dzień. Najpierw szalone sny, a potem... tyle słońca w całym mieście. 

Zimową kurteczkę wywlokłam i mimo że pod spodem miałam tylko T-shirta i półbuty na nogach nic a nic nie zmarzłam, mimo kilkustopniowego mrozu.

Zanotować w kajeciku: zimowa kurtka jest OK :)

Umowę podpisałam na neta, na dwa lata, bo najlepiej finansowo mi w promocji to wychodziło - na dwa lata 39,90 za 50 Mb i dwa miesiące za złotówkę, a ta sama prędkość na stałe za 69 zł. No to chyba jasne, co się opłaca :) Pan jeszcze próbował mnie namówić na TV (aż mi rechotało robaczywe serduszko, bo mimo że miał maskę doskonale go rozumiałam, yuuupi, mała rzecz, a cieszy), ale podziękowałam :)

W pracy oszaleli, zarzucili mnie taką ilością materiału, że nawet herbaty nie mogłam ani zrobić, ani wypić. Do tego jak krowie na rowie tłumaczę niektórym, że tak nie mogę, jak grochem o ścianę i nic... No nic, pod koniec dnia drukarkę szlag znów. 

Jako że pilnie obserwowałam Inżyniera, jak z nią walczył, walczyłam i ja.

Ale ona nic i chuj, spasowałam. 

Piszę do Inżyniera, ale wyczuwam, że niechętny, no a że Pierworodny się deklarował, męczę jego. OK, wpadnie w niedzielę.

No to ja z kolei mam wyrzuty sumienia, bo P. w sobotę do roboty, a robotę ma jaką ma, no i w zasadzie powinnam zaprosić całą rodzinę, ale na samą myśl o sprzątaniu tony piaseczku (sama po przejściu po odśnieżonym chodniku pół tony naniosłam, a sprzątać trzeba od razu, bo sól panele żre) i reszty bajzlu, gotowaniu i zmywaniu robiło mi się słabo.

Skończyłam robotę, na kolana padłam i... zgwałciłam drukarkę :) 

Hehehehehe, ciekawe, ile za to dają, ale drukuje, jebaniutka :) 

Więc podziękowałam Pierworodnemu, nie omieszkając napomnieć, że kiedyś go wykorzystam, nie ma zmiłuj.

Poczta czysta, czyściutka.

Chata ogarnięta, pranie się suszy, radio Pogoda gra...

Życie to naprawdę kiepski kwadrans złożony z wyśmienitych momentów.

Niech trwa...

I po wielu, wielu latach, odkąd pamięcią sięgam, zjadłam wietrznika. Nie umywa się do tych z mojej młodości, ale musiałam. Ale jak to, od ciastków dupa rośnie? Serio? 

Ojapierdolę :)

9 komentarzy:

  1. Co to jest wietrznik , bo nie znam. Pozdrawiam. Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce mówią na to ptyś. W mojej wiosce wietrznik :) Odpozdrawiam :)

      Usuń
    2. No i proszę, jak pięknie sobie poradziłaś! Ptyś był w nagrodę?😀
      Przyjemnego nic nierobienia wxweekendzik.
      Ja właśnie odpaliłam Capitani, jakis serial kryminalny na netflixie.

      Usuń
    3. Ja dziś Toma Hanksa zmęczyłam w Nowinach ze świata, popłakując. Tak mi jakoś dzień przez palce przeleciał, ale to dobrze, potrzebuję dni, gdy nic nie muszę. Tak, ptyś był nagrodą, ale to, co było w ptysiu nie umywa się do ptysia z mojego dzieciństwa, z prawdziwą bitą śmietaną. To, co było w ptysiu, nawet koło śmietany nie stało :)

      Usuń
  2. Wczoraj smażyłam faworki oraz piekłam "wietrzniki" (cudna nazwa). Tych drugich wyszło 17, do podziału na nas troje- dwóch facetów i ja. No i zgadnij Siostro, czy coś na dzisiaj zostało? Podpowiem:już wczoraj wieczorem nie było ani okruszka. Takie żarte obydwa. Dziś myślę sobie: Poprawię humor racuchami wg przepisu Brahdelt. I dostały mi się dwa małe, a resztę wpylił pasierb. Z 45 dkg mąki. Oszczędza macochę, żeby nie przytyła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinnaś być im za to wdzięczna, że nie tyjesz :) Nawet gdybym umiała to piec, nie opłaca mnie się, bo kto to zje? Jakbym napiekła, tobym zeżarła, a dupka od ciastków rośnie :) A tak zjadłam jednego i spokój :)

      Usuń
  3. hehehe zastanawiałam się co to wywietrznik :D a to Ptyś, z bitą śmietaną ? ja poszalałam w czwartek i usmażyłam sobie gniazdka tj też ciasto parzone jak do ptysia ale smażone jak pączek, wyszły obłędne

    OdpowiedzUsuń
  4. Sama jesteś wywietrznik :) Tak, wietrznik to ptyś z bitą śmietaną, ale tylko wtedy, gry Ty go sama upieczesz. To, co jest w kupnych to jakiś chemiczny cud, nie bita śmietana :) Uważaj, chwalisz się i chwalisz, a jak ja nagle się wdrapię na to Twoje 4. piętro (o ile nie padnę), to co zrobisz? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kochana czekam ! co zrobię ? upiekę Ci wywietrznika i całe mnóstwo innych dobroci !

      Usuń