Kochany Pamiętniczku, zdarzają się niekiedy.
Jak zwykle koszmarne i bezsensowne sny (które, jak wyczytałam gdzieś tam są bardzo zdrowe dla życia realnego) wywaliły mnie z łóżka tak wcześnie, że zdążyłam i do Biedronki, i na Manhattan przed pracą.
Nareszcie otworzyli z powrotem budkę z kurczakami, nieczynną od wieków, pani miała operację na stawy biodrowe. O jeżu kolczasty, dziś na obiad był znów ROSOŁEK jak za dawnych lat, nie przekonują mnie te rosołki na mieszanym mięsie.Rosołku prawo jest być na zwłokach i dziś był.W mięsnych w okolicy zwłok nie ma, a rosół na skrzydełkach to podróba, pic na wodę i fotomontaż. Zatem dużo zdrowia dla pani a kurczakowej budki.
A, odkąd pamięcią sięgam, a sięgam daleko, odkąd budka jest na Manhattanie, a jest od wieków, zwłoki kosztowały 1,50. Kosztują teraz 2 zł. A włoszczyzna, od lat po 1,50 skoczyła do 4-5 zł. Jak żyć, Kochany Pamiętniczku, jak żyć? Wiem, histeryzuję na zapas. Na razie stać mnie na te luksusy.
Młoda kobieta, a już ma sztuczne biodra i jest zadowolona. Zatem ja jestem szczęściarą, że z tych moich bólów wychodzę ot tak...
A do domu zapierdalałam w podskokach jak Zatopek, bo i zamykanie, i Agro Show.
Miałam rację, poczta się zjebała i Boss alarm wszczął.
I mam emilka z dowodem rzeczowym, że nowy system jest do dupy i to nie są moje słowa, ale Naszczalnika :)
Dziwnym trafem wszystko kurcgalopkiem się zamknęło parę minut przed 15 i tym sposobem od 15 jestem wolna jak to ptaszę polne.
Posprzątana, z małym przemeblowankiem w dużym pokoju, chodziło za mną od dawna, a dałam radę sama, bo drobiazg.
Z Rosołkiem przez duże R w lodówce.
Z pozakręcanymi kaloryferami, bo pół dnia grzania i już po suficie chodziłam. Ale że załadowane, to można zakręcać.
Za ścianą (chociaż jedną) nowi lokatorzy, chyba z dziećmi, ale że głucha jestem, to mi to rybka.
Sąsiedzi z działki wrócili, więc sama już nie jestem.
Lato ma wrócić.
18.15, gdy piszę te słowa jest już szaro, światełkowo (no taki piżdżący dzień, ale OK).
Pomyślę o tym jutro...
O proszę, jak cudnie, to miłego odpoczywania i światełkowania.
OdpowiedzUsuńJa od 15,30 już wyskoczylam z mokrych rekawic i wskoczyłam do auta, i zaczęłam weekend😀
No i super, że i Ty miałaś wspaniały dzień :) Dziękuję :)
Usuńo nareszcie wiem co masz na myśli pisząc zwłoki ( po cenie hehehe chodzi Ci o porcje rosołowe ha !)
OdpowiedzUsuńwiadomo że do rosołu musi być mięcho z kościami bo to kości dają ten smak ! a jeszcze niedawno słyszałam jak jakiś mądry kucharz w tv mówił, że jak chcesz by rosół wyciągnął najwięcej aromatu z mięsa to nie cza solić na początku ;-) no o tym nie wiedziałam i soliłam od razu, za to wiedziałam, że żeby mięso oddało więcej aromatu cza wkładać je do zimnej wody
ostatnio kilka razy miałam prawdziwy rosół bo dostałam kilka porcji kury od kuzynki co na wsi mieszka i jej kury skubią trawkę albo i jak się jakiej wyrwie to leci w pole haha i kogutka młodego dostałam i przepiórkę choć z tej ostatniej rosół szału nie zrobił ;-)
No szczęściara z Ciebie, masz tyle opcji :)
UsuńJasne, do zimnej wody to wiadomo, a solę w polowie gotowania, bo Rysiowi wyciagam np palkę, czy udko. Gotuje powlutku, najlepiej na konkretach, bo z porcji to nie ma miesa, a u nas jada się wszystko co plywa w rosole, mięso i warzywa pokrojone, zieleninę nawet,chociaz czasem lubczyk czy pietruchę wyciagsm jak juz oda co trzeba a pod koniec wrzucsm drobno posiekane nowe, na zapach tak więc, taki to u mnie rosół jest.Czasem mieszam mięsa, kacze z kurzecym,kacze z wolowym,wolowe z kurzecym.
OdpowiedzUsuńA mnie jakoś od kaczki odrzuca, może to przez czerninę, do której mam uraz...
UsuńHa ,ha ,rosół to jutro 😁,bo u nas zawsze w sobotę.
OdpowiedzUsuńJa zawsze kupuję kuroka całego,często udaje mi się takie wsiowe to biorę kilka sztuk od razu i sobie porcjuje. Do rosołu skrzydełka, szyjka,całe to "ożebrowanie" czyli kuper i skrzynia biegow(tak mówi mój tata,nie wiem dlaczego) ,korpus od piersi,udka czy raczej pałki, bo te mniejsze... ,a jak planuje w niedzielę potrawkę to gotuje całego. Lubię czasem z wolowina,ale wtedy staram się żeby nie był za mocny,a do ogórkowej to sobie piekę kaczkę,zjadamy ja i potem na tym kościach gotuję bulionik z całym czosnkiem i cebulą, która zawsze wkładam do środka. Mniam
Lilija w sumie to dobry pomysł z tymi kościami z kaczki, czasem kupuję taką już nafaszerowaną z owadzie do piekarnika, zjadają tylko piersi i pałki ja farsz a reszta zostaje więc teraz już wiem co uczynię ! jak to całe życie człowiek się uczy !
UsuńJa to w jakimś programie wyhaczyłam i powiem ,że ogórkowa dla mnie najlepsza. A zawsze cos jeszcze na tych kościach zostaje to oskubie i do zupy.
UsuńCo człowiek, to przepis na rosół. Ale to nie zmienia faktu, że rosół rządzi i wymiata ;)
UsuńNo tak smakowicie napisałaś, że zaraz wyjdę do Chaty i kupię co potrzeba do rosołu! a juz byłam rano na zakupach ...tez po cenie sie domyśliłam, co to za zwłoki:)
OdpowiedzUsuń:) Nigdy nie kupowałam w Chacie, a mają tam zwłoki? Nie mam w okolicy Chaty, ale może kiedyś coś gdzieś?
UsuńPorcja rosołowa dziwne miewa nazwy😀. "Konstrukcja", "stelaż", dużo ich ja najbardziej lubię "modelkę"😀. Smacznego.
OdpowiedzUsuńNie znałam tych nazw. U mnie zawsze zwłoki. I wzajemnie - smacznego :)
Usuńw sklepie w którym kupuję części składowe kurczka kiedyś poprosiłam 4 pałki dodając że mają być dwie lewe i dwie prawe, konsternacja sprzedawczyni bezcenna, teraz już znają moje poczucie humoru więc poproszę o Modelkę bo też podoba mi się ta nazwa hahaha
OdpowiedzUsuńNo cała Ty :) Ale i ja się przyznam, że kupując pierś kurzęcą zawsze mówię: poproszę o cyca, gładząc przy tym mą marną pierś...
UsuńNie mogę się tego oduczyć, a to obleśnie jest i dołujące dla mnie...
Idę nastawić rosołek!
OdpowiedzUsuń:) Mam nadzieję, że był przepyszny, jak zwykle :)
Usuń