Tej nocy miałam sen, to znaczy miałam ich więcej ale ten jeden zapamiętałam. Otóż spoglądałam w lustro. Widziałam swoją twarz. Miałam krótkie włosy, rudawe, oczy wesołe, zęby były równe białe, usta sie uśmiechały. Patrzyłam na szyję i byłam zadowolona, nie było widać zwiotczenia. Słońce lekko przyświecało. Podobałam się sobie i to bardzo, w myślach były słowa że jestem bardzo ładna. Kiedy rano szłam do łazienki, a potem spojrzałam w lustro, doznałam zaskoczenia. Przecież to nie ja z tego snu, ale sen był tak realistyczny, że myślałam, że faktycznie tak wyglądam i tego w ogóle nie kwestionowałam. Po jakimś czasie doszłam do wniosku że ja widziałam swoje wnętrze, swoją duszę. Jest piękna.
inwentaryzacja snów
wtorek, 10 lutego 2026
wtorek, 11 listopada 2025
Nos i ciemne ptaki
Przedwczoraj miałam nad ranem sen. Od dłuższego czasu nic mi się nie śni, a przynajmniej niczego nie pamiętam, a ten sen był i dziwny, i okropny.
Sen o odartym ze skóry nosie
Byłam gdzieś w śród ludzi, to wszystko było takie nieskładne, nie wszystko zapamiętałam, z kimś rozmawiałam, miałam wrażenie, że ci ludzie nie są mi znani, ale jednocześnie nie miałam problemu w nawiązywaniu z nimi relacji. Pojawiał sie młody aktor, podobał mi się, był przystojny i przyszedł jak zrozumiałam to kosmetyczki czy kogoś kto miał przygotować jego, a konkretnie jego twarz do występu. Zakładałam że to będzie krem, maseczka i jakieś oklepywanie, retusz. Zobaczyłam w rękach kogoś skórę z nosa tego aktora, która była poddawana intensywnemu zabiegowi oczyszczania. Zaskoczona odwróciłam się by spojrzeć na tego aktora. Siedział spokojnie na krześle, chyba miał w ręku gazetę, kompletnie się niczym nie przejmował. Jego nos, teraz był długi, szpiczasty i cały czerwony od krwi. Przypominał dziób ptaka. Byłam oszołomiona, szybko odwróciłam wzrok, ale ten obraz nie udało się już od zobaczyć. Obudziłam się i zastanawiałam dlaczego, po co. Przecież to jakieś szaleństwo. Potem pomyślałam, że nos to intuicja, mieć do czegoś nosa, wyczuć coś w porę. Skóra to coś z wierzchu. Mieć cienką skórę, zmienić skórę, nosić coś za skórą. Pomyślałam, że ten ktoś miał wszystko w porządku, "nic temu nie brakuje" a jednak zdecydował się na coś tak okaleczającego, inwazyjnego ryzykownego. Kompleksy? Chęć przypodobania się publice? Zostawiam sen na razie w spokoju, choć on sam nie daje mi spokoju.
Dzisiaj nad ranem znowu miałam sen. O mojej matce.
Stała w gronie wielu osób i obsmarowywała mnie słownie przed nimi, miała ciemne ubranie. Pozostali też. Przypominało mi to zlot jakiś ciemnych ptaków, gdzie jedno kracze a inne słuchają. Podeszłam i wypaliłam do tych ludzi o tym co wiedziałam, o tych wszystkich przestępstwach jakie skrywa. O jej kłamstwach i oszustwach. Ludzie słuchali i czułam, że przynajmniej niektórzy zaczynają rozumieć. A matka nie spodziewała się że zareaguję, nie odzywała się, raczej była zaskoczona. Czułam, że powiedzenie "prawdziwa cnota krytyk sie nie boi" nie sprawdza się. W śnie czułam złość, determinację i tylko sprawdzałam czy moja krtań się nie zaciśnie i nic nie będę mogła powiedzieć.
niedziela, 13 lipca 2025
Biznes i sfera psychologiczna
Nie mogłam przez wiele miesięcy dostać się na mojego bloga. Za to znalazłam w necie wygenerowane przez Al to:
Inwentaryzacja, w kontekście biznesowym, to proces ustalania stanu faktycznego składników majątku firmy, który następnie porównywany jest ze stanem ewidencyjnym (księgowym). Inaczej mówiąc, jest to spis z natury. W przypadku snów, "inwentaryzacja snów" może oznaczać analizę i interpretację snów, aby zrozumieć ich treść, emocje i powiązania z życiem na jawie.
Inwentaryzacja w biznesie:
Cel:
Ustalenie rzeczywistej ilości i wartości składników majątku (np. towarów, surowców, środków trwałych).
Podział:
Spis z natury: Bezpośredni pomiar, liczenie i wycena składników majątku.
Inwentaryzacja drogą weryfikacji: Porównanie stanu ewidencyjnego z dokumentami.
Kiedy:
Co najmniej raz w roku, najczęściej na koniec roku obrotowego, ale może być przeprowadzana częściej.
Kto:
Najczęściej pracownicy firmy, ale może być przeprowadzana przez zewnętrzne firmy.
Inwentaryzacja snów:
Cel: Zrozumienie podświadomych treści, emocji i symboliki zawartej w snach.
Metody:
Prowadzenie dziennika snów: Regularne zapisywanie snów, najlepiej od razu po przebudzeniu.
Analiza treści snów: Szukanie powtarzających się motywów, symboli, emocji.
Interpretacja snów: Poszukiwanie znaczenia snów w kontekście życia osobistego, doświadczeń i emocji.
Korzyści:
Zwiększenie samoświadomości.
Lepsze rozumienie własnych emocji i lęków.
Rozwój osobisty.
Możliwość przepracowania traum i trudnych doświadczeń.
Podsumowując, inwentaryzacja, niezależnie od kontekstu, jest procesem analizy i weryfikacji stanu faktycznego, czy to w biznesie, czy w sferze psychologicznej.
sobota, 2 grudnia 2023
Wygódka i rozczarowanie
Tiaa... można prosić o pomoc, wsparcie.
Parę dni temu zadzwoniłam do osoby, która, tak mi się wydawało, wesprze mnie słowem. 20 minut rozmowy, które można wrzucić do wygódki. Zero słuchania ze zrozumieniem, zero empatii. Osoba miała coś z rycerza - zakuty łeb. Postanowiłam wykasować jej numer z telefonu. Po całodobowym mierzeniu ciśnienia holter wykazał na ten czas ciśnienie 200/100. Pielęgniarka spytała co też ja robiłam w tym czasie. Cóż - wpierw poprosiłam o wsparcie, a potem wymiatałam ślady tej osoby ze swego życia. I przy tej drugiej czynności ciśnienie zaczęło się normować.
Najważniejsze bym miała odwagę poprosić jeszcze kiedyś o pomoc, ale jednocześnie widziała, że to nie zawsze kończy się tym, że ją otrzymam. Trzeba nauczyć się spokojnie żyć z rozczarowaniem.
środa, 16 sierpnia 2023
"Jesteśmy w świecie Pana Bandy"
Sen sprzed lat, ale ostatnio chodził za mną, tyle że nigdzie nie mogłam znaleźć jego zapisu, aż wreszcie jest. W starych notatkach, a sam sen jak najbardziej aktualny.
Jest jakieś pole... są więźniowie na nim... chyba niektórzy mają wyroki dożywocia... jest człowiek, wysoki mężczyzna, troche mi przypomina postać Sakowicza z "Potopu", granego przez Herdegena On jest dozorcą, takie mam wrażenie... jest jeszcze ktoś. Ten dozorca bierze zakrzywioną kosę i po prostu ścina tych biednych ludzi - więźniów. Jestem tylko widzem, ktoś tak manewruje obrazem, aby widok tej masakry częściowe był mi oszczędzony... widzę gdzieś pod prześcieradłami jeszcze drgające ciała... ten człowiek pracuje metodycznie i starannie. Słyszę głos jak z telewizora: "Jesteśmy w świecie Pana Bandy, z łatwością wyda on wyrok na każdego". Budzę się...
Był taki serial "Świat według Bandych". O rodzinie, w której nie tylko nie ma miłości, ale jest wzajemne lekceważenie się, wykorzystywanie, życie kosztem innych. Głupota, bezwzględność, wyrachowanie. I to miało być śmieszne.
w słowniku języka angielskiego znalazłam:
bandy works with - kłócić się
be bandied about ( around) - krążyć (o plotce)
bandy- krzywy, wygięty na zewnątrz
wtorek, 15 sierpnia 2023
Sen o śpiewaniu i jawa, gdzie karma wraca innymi drzwiami.
Zatem wpierw sen zapisany w notatniku pod datą 11.08.2023 (piątek).
To było po wizycie w moim domu miłego gościa i rozmowie o tym co chciałabym mieć - własny kanał na YouTube. I rozmowa o moich wątpliwościach, wahaniach i niezdecydowaniu.
Wieczorem oglądałam kanał nauczycielki śpiewu. Lubię tę Gosię, jej wskazówki i wnioski nie dotyczą tylko warsztatu jak właściwie wydobywać dźwięki z siebie. Zatem po tym wszystkim co wydarzyło się w realu, miałam sen, że śpiewałam a oceniała to ta nauczycielka śpiewu. Orzekła, że robię to bardzo dobrze, nie było żadnych jej zastrzeżeń. Byłam zdziwiona, bo wiedziałam, że nie mam specjalnych predyspozycji do śpiewu, pomyślałam, że jednak nigdy nikomu nie dałam się ocenić, zatem skoro ona jest taka świetna w swoim fachu i tak dobrze mnie oceniła, to sama nie wiedziałam na co mnie stać. W śnie nie czułam presji, wszystko odbywało się spokojnie i naturalnie, bez wysiłku. Po obudzeniu pomyślałam, że sen dotyczy tego co chcę zrobić, czyli mojego kanału. I że z tego wynika, że sobie nie tylko poradzę, ale poradzę dobrze. Potem pomyślałam o naturszczykach i o tym co powiedziała o nich Gosia.
Wczoraj miałam wizytę u okulisty. Idąc tam, wstąpiłam do punktu totolotka, chciałam wymienić wygraną zdrapkę - zwrocik, na drugą. Pomyślałam, że może szczęście się do mnie uśmiechnie. I w tym punkcie znalazłam portfel z dokumentami. Zostawiłam sprzedawczyni swój telefon, a po powrocie udało mi się uzyskać telefon do firmy właściciela dokumentów. Okazało się, że nawet nie zdążył zauważyć, że coś zgubił. Przyjechał, sympatyczny i uśmiechnięty, i szczęśliwy, jak powiedział: cieszy się, że jeszcze są uczciwi ludzie. A ja już nie muszę zawracać sobie głowy kosztami przejazdu do uzdrowiska. Znajoma przypomniała mi, że w zimie wracając z sanatorium, spotkałam na dworcu młodego chłopaka, którego okradziono i że zafundowałam mu bilet. Ja już o tym zapomniałam, a ta znajoma nie. Orzekła że to karma do mnie wraca innymi drzwiami.
sobota, 4 lutego 2023
Trzeba było dekady
Trzy dni temu nagle przypomniałam sobie sen, który miałam dziesięć lat temu i który, nie przeczę, zrobił na mnie duże wrażenie. Ale okazało się, że nie zrozumiałam jego przekazu, mimo że konsultowałam sen z osobą, które kiedyś z uczyła mnie interpretacji snów. Zaskoczenie, błysk wiedzy i zaraz myśl: jak mogłam tego nie zrozumieć?! Przecież to takie proste! Zrozumienie niesie ulgę i takie coś miłe, takie NARESZCIE.
A oto sen sprzed dekady:
Dostrzegam konia, który wpadł do bardzo głębokiego rowu, takiej koleiny wypełnianej grząskim błotem. Widać tylko przednie nogi i szyje z głową zwierzęcia. Jego przerażone oczy. Szarpie się z całych sił by się wydostać, ale nie ma szans. Nikt nie zwraca uwagi na to, jedynie ja przez chwilę obserwuję te zmagania, a potem już zajęta jestem czymś innym. Ta sytuacja się powtarza, w pewnym momencie koń cały zanurza się w błocie, ale udaje mu się wypłynąć i znowu bezskutecznie się szarpie. Nawet przemyka mi przez głowę myśl, że lepiej by jak najszybciej skończyła się dla niego ta gehenna, że ta wola przetrwania i siła przedłuża męczarnię i wtedy się budzę. Pierwsze to jestem zaskoczona, że nic w tym śnię nie robię by ratować tego pięknego konia, ten brak zaangażowania jakbym nie umiała czy też nie wierzyła, że coś można zrobić. Wiem, że trzeba zorganizować pomoc, bo sam sobie nie poradzi. Wracam do snu, jestem świadoma, śnię świadomie. Pojawia się helikopter z przeszkoloną załogą. Jest gruba, żółta lina, uprząż czerwona i niebieskoszare pasy. Wiem, że ta gęsta topiel jest niebezpieczna dla ludzi, trzeba jednak założyć na konia te pasy. Zastanawiam się jak to zrobić.
W necie szukałam zdjęcia, które pokazywałoby konia w topieli. I znalazłam film z Australii. Prawdziwą historię.
Tyle, że mój koń miał ciemniejszą sierść. I nie był spokojny, walczył, i nie miał przy sobie nikogo, kto by go wspierał.
Rdzenni mieszkańcy Australii Aborygeni uważają, że jawa i sen mają wspólne ścieżki. Ja to wiem i w to wierzę.
Pamiętam, że najbardziej wstrząsnął mną po przebudzeniu widok tych pięknych oczu tego zwierzęcia, strach w nich, błaganie o pomoc, a jeszcze bardziej ta moja nieczułość, obojętność. Pamiętam, że po przebudzeniu miałam taką myśl, że to nie pasuje kompletnie do mnie, że to nie ja. I właśnie taki jest przekaz, weszłam w kogoś, sen to umożliwił. Mogłam poznać jego uczucia, reakcje. Choć były mi kompletnie obce. Słowem sen zastosował ustawienia systemowe. Mam obawy, że byłam w śnie osobą, która kiedyś pomagała mi sen zrozumieć, ale jak mogła pomóc, skoro w życiu okazała się bezduszna i postanowiła spokojnie patrzeć jak się szarpię i tonę w tym bagnie, który zgotowali mi najbliżsi? A tym koniem byłam ja. I to ja, już w świadomym śnie postanowiłam sama siebie uratować.
Wczoraj,
kiedy twoje imię
ktoś
wymówił przy mnie głośno,
tak
mi było, jakby róża
przez
otwarte wpadła okno.
Dzisiaj
odwróciłam twarz ku ścianie.
Róża
? Jak wygląda Róża?
Czy
to kwiat ? A może kamień ?
sobota, 24 grudnia 2022
Zamek i ciemna energia
W środę nad ranem miałam sen. Słyszałam na klatce schodowej jakieś kobiece głosy. Byłam sama w mieszkaniu i zdałam sobie sprawę, że drzwi wyjściowe nie są zamknięte na zamek. W realu zawsze drzwi zamykam, zamek chodzi z lekkim oporem. W śnie zaś bez trudu zamknęłam drzwi przekręcając zamek dwa razy, nawet zwróciłam na to uwagę. Tyle, że bardzo trudno było mi sie poruszać, w sumie to prawie leżałam na lewym boku przekręcając zamek. I z prawej strony nagle kątem oka zauważyłam niby to cień, ciemny, w sumie to była taka czarna energia w kształcie wydłużonym, niby człowiek, ale wiedziałam, że to nie człowiek. I wiedziałam, że to ta energia zabiera mi moją, dlatego mam takie trudności w poruszaniu się. Z gniewem trzepnęłam w ten czarny kształt ręką, jak gdy chce się to zrobić z natrętną mucha. Obudziłam się. W realu kilka godzin wcześniej uczestniczyłam w spotkaniu, gdzie była w tej grupie bardzo toksyczna kobieta. Wiem, że chodzi po sąsiadach i napuszcza ludzi na mnie. W pewnym momencie poczułam na sobie czyjś wzrok, obróciłam się. Wpatrzone były we mnie jej stalowe zimne, wręcz lodowate oczy, jak zamarznięte pomyje. Wytrzymałam ten wzrok, później zdałam sobie sprawę, że to nie był wzrok człowieka, ani zwierzęcia, ale... nie wiem, taki gadzi?
A dzisiaj Wigilia. Spędzam ją razem z Fifi.
niedziela, 20 lutego 2022
Sen o włamywaczu
Sen z początku tygodnia. Pamiętam, że wtedy w realu wiało i to mocno, nie mogłam zasnąć, dopiero koło drugiej to mi się udało. I zaraz potem ten sen, który na koniec mnie silnie wybudził.
Sen o włamywaczu i trzecim oku
Jestem w innej części mieszkania, jak orientuję się, że ktoś bardzo podstępnie próbuje otworzyć cichaczem zamek u drzwi wyjściowych. Widzę dokładnie to co dzieje się na korytarzu przed drzwiami, jest tam mężczyzna, który majstruje przy zamku, ale tak by nikt go nie usłyszał. To dziwne, bo dla mojego postrzegania drzwi nie są żadna przeszkoda w widzeniu, natomiast ten mężczyzna nie wie kto jest w domu. Ja cicho podchodzę i przekręcam powoli zamek jeszcze raz, ponieważ z reguły jest on przekręcony tylko raz a nie dwa. Czuję opór, to na skutek tego co robi ten włamywacz, ale pokonuję ten opór i zamek jest przekręcony, a potem biorę w dłoń klamkę i robię taką zaporę z dłoni by nie można było ruszyć klamką. I znowu ten opór, bo ten ktoś próbuje klamkę nacisnąć. Ale ja na to nie pozwalam.
Wtedy się budzę i orientuję się, że sen przyśnił mi się zaraz po zaśnięciu.
Sen ostrzega, a jednocześnie informuje, że jest ktoś kto jest nieuczciwy wobec mnie, stosuje zakazane praktyki, ale ja nie dam się zaskoczyć. Jest w tym śnie delikatność moich dłoni połączona ze stanowczością.
niedziela, 28 listopada 2021
Opera
Znajoma przyznała mi się, że gdy rozmawiałyśmy pierwszy raz przez telefon po kilkunastoletniej przerwie, uznała mnie za chorą psychicznie. Cóż, historia tak niesamowita, że nie powinnam się jej dziwić, że łatwiej było uznać, że to ze mną coś nie tak, niż że to co mnie spotkało to prawda. Toż to gotowy scenariusz kiepskiej opery mydlanej.
Mam nadzieję, ze wylewanie w takich ilościach łez, nie wejdzie mi w nawyk. A te wszystkie somatyczne dolegliwości miną mi, tak to czuję, kiedy dostanę zadośćuczynienie.
Zadzwoniłam ostatnio do mojego adwokata i powiedziałam, że choć wdeptują mnie w glebę to się nie poddam, będę się wspinać drogą pełzania.
Ktoś powiedział, że podli mężczyźni mogą być błogosławieństwem dla kobiet, które nie kochają siebie. Cóż, cholernie długą i bolesną przeszłam drogę do samej siebie, ale teraz psychopatę wyczuwam bezbłędnie.
Miałam być bez mieszkania, bez honoru, bez pieniędzy, bez zdrowia i rodziny, i przyjaciół, a wychodzi, że wszystko mam lub mieć będę. Stare powiedzenie, kto pod kim dołki kopie, sam w nie wpada, sprawdza się coraz wyraźniej.
Powiedziałam mojej przyjaciółce, że to kiedyś wszystko opiszę w książce. Ona na to:
- Ale zmienisz imiona?!
-W życiu, pod własnymi będą wszyscy.
-To podadzą cię do sądu.
-Tu mój szczery śmiech- Niech spróbują.
sobota, 25 września 2021
Snowa pomoc
Nie bardzo mam ochotę cokolwiek pisać, ale wspomnę, że choć nie mam snów, to mają je inni i chętnie nieproszeni mi je relacjonują. I to właśnie te sny bardzo mi pomogły i pomagają. Nagle zrozumiałam, że trzeba mi działać i to szybko, rozmowa z Rzecznikiem Praw Pacjenta, jedna, druga, trzecia i z Wojewódzkim Konsultantem do Spraw Psychiatrii i... i choć w snach o tych osobach nie było słowa, to wiedziałam do jakich drzwi zastukać. Jak dobrze jest rozumieć język snów, jakie to pomocne w realu.
sobota, 4 kwietnia 2020
Coś na sen Justyny
„Śmierć szczurów”
Z mojej torebki wysypały się przytulone do siebie dwa świeżo narodzone kotki i dorosły szczur. Były w złym stanie, bezbronne i słabiutkie. Nagle zobaczyłam że po lewej stronie pod torebką, w oddzieleniu od grupy, jest jeszcze jeden szczur. Leżał z brzuchem do góry i ciężko oddychał, jego pyszczek wykrzywiony w bólu z trudem łapał -życie. Zrozumiałam, że umiera. Czułam bezsilność. Nie miałam zasobów żeby pomóc myszkom-kotkom (tak czule myślałam o szczurach). Tego po lewej nie chciałam, już dłużej ze sobą nosić, pomyślałam. Jakbym jemu poświęciła uwagę to bym nie miała energi dla pozostałe zwierzątka. Może jeszcze tego drugiego dałabym radę uratować, ale też wątpiłam. Czułam, że dopiero po nocy, jeśli przeżyją będę mogła może coś więcej zrobić. Sama byłam słaba. Bolała mnie myśl, że będą przez kolejne godziny umierać w męczarniach. Wiedziałam jednak, że moja próba reanimacji tylko przedłuży ich agonię. Nie płakałam lecz wyłam w głos z bezsilności i rozpaczy. Z tym się obudziłam.













